ODPOCZYNEK DZIĘKI NADZIEI | WEBINARIUM [#98]
Słuchaj jako podcast
Pobierz MP3Odpoczynek dzięki nadziei – co mówi Biblia?
Od zarania dziejów nadzieja towarzyszy człowiekowi w każdej sytuacji życiowej – zarówno w chwilach radości, jak i w głębokim bólu. Webinarium #98 z cyklu transmisji portalu uwierzbogu.pl to szczera i głęboka refleksja nad tym, czym naprawdę jest nadzieja – i dlaczego tak wiele zależy od tego, w czym ją pokładamy.
Co omawia to webinarium?
Prowadzący – Wojciech – rozpoczyna od poruszającego świadectwa: uczestnictwa w pogrzebie 30-letniej kobiety, która straciła nadzieję. Ten wstrząsający obraz braku nadziei staje się punktem wyjścia do głębokiej analizy biblijnej.
W webinarium poruszane są trzy główne zagadnienia:
- Powszechna potrzeba nadziei – dlaczego wszyscy ludzie, niezależnie od wiary, poszukują nadziei, i co się dzieje, gdy jej brakuje
- Fałszywa nadzieja kontra prawdziwa nadzieja – czym różni się nadzieja złudna (np. pokładana w polityce czy ludzkich obietnicach) od nadziei biblijnej opartej na Bożym Słowie
- Biblijna nadzieja w dwóch wymiarach – jako cecha serca (pragnienie + oczekiwanie oparte na fundamencie) oraz jako wskazanie na konkretne Boże obietnice zawarte w Piśmie Świętym
Kluczowe myśli biblijne
Wojciech sięga między innymi do:
- Psalmu 31:24 – „Bądźcie mocni... wy wszyscy, którzy macie nadzieję w Panu"
- 1 Listu Piotra 3 – wezwania do gotowości dawania świadectwa z nadziei, którą nosimy w sercu
- Psalmu 71:5 – „Tyś bowiem nadzieją moją, Panie Boże" – gdzie sam Bóg jest nazwany nadzieją wierzącego
Zwraca też uwagę na niezwykłą liczbę Bożych obietnic zawartych w Biblii – według badaczy blisko 7500 obietnic skierowanych przez Boga do człowieka – co czyni biblijną nadzieję czymś konkretnym, a nie jedynie pobożnym życzeniem.
Dla kogo jest to webinarium?
To spotkanie jest szczególnie wartościowe dla każdego, kto:
- zmaga się z poczuciem bezsensu lub beznadziei
- chce zrozumieć, czym nadzieja biblijna różni się od potocznego rozumienia tego słowa
- pragnie odkryć, jak Boże obietnice mogą realnie wpłynąć na codzienne życie
Dołącz do refleksji i przekonaj się, jak wielkim darem jest nadzieja płynąca z Bożego Słowa.
[Muzyka] Witam państwa bardzo serdecznie. Po raz kolejny, jeśli dobrze policzyłem, to już po raz 98 witam państwa w imieniu całego zespołu portalu uwierzbogu.pl. Dziś naszą transmisję realizujemy z Poznania. Ja mam na imię Wojciech, a transmisję realizuje zza kamery mój przyjaciel Daniel. Wielokrotnie to już powtarzaliśmy, ale zrobię to po raz kolejny, że nasze spotkanie składa się zwykle z dwóch głównych części. W pierwszej będę dzielił się wcześniej przygotowanym i zapowiedzianym w internecie tematem. zaś w drugim będę próbował odpowiedzieć na pytania, które jak się domyślam wpłyną w czasie realizowania tej transmisji. Zachęcam do tego, żeby właśnie już teraz od samego początku przez różne dostępne kanały, a przypominam, że transmisja realizowana jest przez naszą stronę internetową, przez serwis YouTube, a także przez naszą stronę na Facebooku, żeby korzystając z tych kanałów w czasie transmisji już zadawać pytania, żebym mógł później na nie odpowiedzieć. Dzisiejszym tematem będzie odpoczynek dzięki nadziei. O czym sobie powiemy? Mam tę świadomość, że nie da się powiedzieć o wszystkim. Jest nawet takie powiedzenie, że jeśli jakiś mówca uprze się, żeby wyczerpać jakiś temat, to najpierw wyczerpie słuchaczy. Ja, szanowni państwo nie chcę tego robić, ale jest kilka punktów, na które będę chciał zwrócić uwagę. Powiem przede wszystkim o powszechnej potrzebie nadziei. Powiem też o biblijnej, prawdziwej nadziei wypływającej ze słowa Bożego, a także powiem o korzyściach albo bardziej precyzyjnie używając biblijnego języka błogosławieństwach wynikających z posiadania właściwej nadziei. Kiedy przygotowywałem nagranie zachęcające do wzięcia udziału w tym webinarium, pamiętam, że przygotowałem wszelkie powiedzenia wiążące się w języku polskim z tym słowem nadzieja. I pamiętam takie powiedzenia jak to, że nadzieja jest początkiem wszystkiego, że daje siłę do działania, pomaga przetrwać trudne chwile, a także prowadzi do zwycięstwa. I to są rzeczywiście piękne powiedzenia, piękne związki, które pamiętamy. Ale chciałbym na początku powiedzieć o takim stanie całkowicie przeciwnym. Co dzieje się wtedy, kiedy w życiu takiej nadziei nie ma? Bez nadziei jest tak naprawdę bardzo trudno żyć. Ona jest potrzebna wszystkim, a szczególnie wtedy, kiedy ktoś z naszych bliskich odejdzie z tego świata. Kiedy przygotowywałem się do tego wystąpienia, to już miało miejsce ponad miesiąc temu, kiedy dowiedziałem się, że będę brał w nim udział, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że będę miał taką wątpliwą przyjemność, ale obowiązek chrześcijański wzięcia udziału w takiej bardzo smutnej uroczystości. Niespełna dwa tygodnie temu razem z moją rodziną braliśmy udział w pogrzebie, gdzie żegnano 30letnią kobietę, która odebrała sobie życie. Odebrała sobie życie dlatego, że no właśnie w pewnym momencie swojego młodego, jeszcze przecież krótkiego życia straciła nadzieję. Pamiętam tę smutną chwilę, a szczególnie wzrok dziecka skierowany w stronę opuszczanej do ziemi trumny. I uczucie to potęgowane było jeszcze tym, że uroczystość ta nie miała charakteru chrześcijańskiego. Było tak zwanym współczesnym ostatnim pożegnaniem. Nie było mowy o żadnej nadziei. Wyszedłem z tej uroczystości naprawdę w bardzo, bardzo smutnym nastroju. Zapanowała tak naprawdę beznadzieja. Prawdziwa beznadzieja. To takie uczucie, poczucie, że nic dobrego już w życiu nie może się wydarzyć, że nie ma żadnych perspektyw na jakąkolwiek poprawę. Taka beznadzieja może być wywołana w życiu każdego z nas, chociażby takimi czynnikami jak trudna sytuacja życiowa czy na przykład pogarszający się mocno stan zdrowia. I ona się manifestuje na różne sposoby, chociażby na początku przez brak jakiejkolwiek motywacji, żeby cokolwiek w swoim życiu dobrego zrobić. Często poprzez poczucie bezradności, że nie ma się wpływu na nic, poprzez to, że widzi się brak jakichkolwiek perspektyw na przyszłość, co samo w sobie jest bardzo negatywne, prowadzi do smutku i melancholii. Może prowadzić do rozpaczy, a w skrajnych przypadkach nawet do chorobliwego stanu, jakim jest depresja, gdzie kontakt z lekarzem jest wtedy już całkowicie niezbędny. Szanowni państwo, żyjemy, użyję takiego religijnego określenia na tej ziemi, która jest z wielu punktów widzenia padołem łez, bólu i smutku. Życie to tak naprawdę nie jest kolorowy film o młodzieży. Pamiętam z czasów swojej młodości, ja urodziłem się na początku lat 70, kiedy dorastałem, kiedy osiągałem pełnioletność. Bardzo popularny był taki amerykański serial pod tytułem Bevery Hills 90 210. Tam zawsze wszystkim czy prawie zawsze wszystkim się szczęściło. Wszyscy byli młodzi, piękni i bogaci. Praktycznie nie było żadnych większych problemów i tam nadzieja była praktycznie do niczego niepotrzebna. Natomiast my nie żyjemy w realnym świecie w takim błogostanie. Tam nadzieja, tu nadzieja jest nam potrzebna, niezbędna i wszyscy ludzie w rzeczywistym realnym świecie mamy już od samego początku swojego życia jakieś mniejsze lub większe nadzieje. Takie nadzieje mają dzieci chociażby na jakieś lepsze prezenty w czasie urodzin, czy w czasie świąt, czy na dobrą pogodę w czasie meczu piłkarskiego. A moja pierwsza nadzieja, taką jaką ja sobie potrafię przypomnieć, taka dorosła nadzieja wiąże się z moimi czasami młodości i tak jak powiedziałem z czasami jeszcze z tak zwanego poprzedniego systemu. Ja urodziłem się na początku, jak już powiedziałem wcześniej, lat 70 w takim wtedy bardzo brudnym i brzydkim mieście w Wałbrzychu. Prawie wszyscy w tym mieście, a właściwie prawie 80% pracowali wtedy w tak zwanym przemyśle górniczym. Miasto było brudne, bardzo mocno zanieczyszczone i pamiętam dokładnie szczególnie szarość początku lat 80, tak zwany stan wojenny, puste półki sklepowe, ocet na wystawach sklepowych i to wszystko zło, które bardzo mocno utrwaliło się w mojej pamięci i pamiętam czas, kiedy miało przyjść nowe. Pamiętam rok 1989, pierwsze, no może nie pełne, ale częściowo demokratyczne wybory. Jak bardzo mocno się w to zaangażowałem razem z moimi kolegami ze szkoły. Tak naprawdę nie miałem wtedy jeszcze ukończone nawet 17 lat. W 89 roku 4 czerwca stało się zgodnie z moimi nadziejami. Półtorej roku później, 9 grudnia 1990 roku, były już pierwsze pełne, prawdziwie wolne wybory prezydenckie. w których aktywnie już, bo nieco wcześniej, kilka tygodni wcześniej skończyłem 18 lat, wziąłem udział i zagłosowałem za tym, żeby ta szarówka, ta szarość, ta straszność w końcu się skończyła, bo jak wierzyłem, tak wszyscy wtedy mówili, że kiedy przyjdzie nowe, kiedy zmieni się ustrój, kiedy ten ciężko wydobywany węgiel przez mojego ojca, moich sąsiadów, wszystkich rodziców, moich znajomych będzie już miał rynkową cenę, wtedy przyjdzie to dobre i wtedy zmieni się na lepsze. Taka była wtedy moja nadzieja. I pamiętam bardzo dokładnie, że druga tura wyborów prezydenckich miała miejsce 9 grudnia 1990 roku. Wygrał ten wymarzony przez nas kandydat, a dokładnie 6 dni później, 15 grudnia jeden z ministrów w tym, jak się nam wtedy wydawało, naszym perspektywicznym rządzie powiedział, że wszystkie kopalnie w Wałbrzychu zostaną zlikwidowane, a później stało się coś jeszcze bardziej gorszego. I tak wszelkie moje nadzieje ulokowane w świecie polityki, nadzieje na jakieś dobre zmiany prysły. I muszę się państwu przyznać, że od tego czasu nie wziąłem udziału w żadnych wyborach politycznych. Tak moja nadzieja się wtedy wyczerpała. Tak naprawdę wtedy przekonałem się na własnej skórze, ile waży powiedzenie, że nadzieja jest matką głupich. Do dzisiaj wspominam bardzo dokładnie tamte wybory. Tak jak powiedziałem, nie biorę udziału w żadnych wyborach, chociaż nie da się całkowicie od otaczającego nas świata odciąć i przyglądam się każdym kolejnym. Przyglądam się również tym, które mają miejsce teraz. Jesteśmy w pośrodku pierwszej, a drugiej tury wyborów prezydenckich. I to co zwraca moją uwagę to fakt, że rzadko kiedy mówi się już teraz, że jakiś kandydat jest dobry i zrobi coś bardzo dobrego i będzie naprawdę dobrze, to raczej komitety wyborcze przerzucają się oskarżeniami, mówiąc, że wprawdzie ten nasz nie jest taki dobry, ale tamten jest najgorszy. wszyscy byleby nie tamten. I drugiej strony oponenci robią bardzo dokładnie to samo. Szanowni państwo, yy tyle samo co dobrych powiedzeń na temat nadziei, które zacytowałem chociażby na samym początku, to chcę bardzo stanowczo podkreślić, że jest dokładnie tyle samo, a może nawet więcej przez te różne rozczarowania powiedzeń negatywnych na temat nadziei. Chociażby to pierwsze, że nadzieja jest matką głupich, to jest negatywne powiedzenie na temat nadziei. Czy to jest wina samej nadziei jako takiej? Ja podpisuję się pod chyba wszystkimi tymi negatywnymi wypowiedziami czy powiedzeniami na temat nadziei z jednym tylko zastrzeżeniem, że tam powinien być pewien przymiotnik z przodu dodany. A jaki to przymiotnik? Powinna być tam pewna modyfikacja. Mówi się, że nadzieja jest matką głupich czy nierozsądnych. tak delikatnie wygładzając wypowiedź, ja powiem, że fałszywa nadzieja jest matką nierozsądnych. Fałszywa nadzieja jest złudzeniem, które prowadzi na manowce. Fałszywa nadzieja prowadzi do zguby. I to co najważniejsze, oczywiście tych powiedzeń jest znacznie, znacznie więcej. Ja sobie przygotowałem tylko kilka, ale tego nie mogę ominąć. Fałszywa nadzieja bywa ślepa naprawdę. Tak, fałszywa nadzieja bywa ślepa naprawdę. To powiedzenie pośrednie rozwiniemy nieco później, ale szczególnie mocno chciałem je podkreślić. To teraz o tych dobrych nadziejach czy o tej dobrej jednej wielkiej nadziei. Sięgać będziemy oczywiście do Biblii. Portal Uwierz Bogu to portal ludzi wierzących, którzy swoją nadzieję pokładają w Bogu, którego odnaleźli i w swoim życiu, i w swoim doświadczeniu, ale jego przekaz w Biblii, w jego słowie, czyli w 66 księgach zawartych w Starym i w Nowym Testamencie. I biblijna nadzieja, ta zawarta na kartach słowa Bożego, jest używana w dwóch znaczeniach. Bardzo ważna rzecz, żeby to od samego początku sobie zapamiętać. Biblijna nadzieja albo słowo nadzieja w Biblii, mówiąc już precyzyjniej, jest używane w dwóch znaczeniach. Po pierwsze, jako pewnego rodzaju zaleta serca, dzięki której jest coś możliwe. Ja powołam się teraz już po raz pierwszy. Zaraz tych cytatów będzie znacznie więcej. na słowo Boże, na księgę Psalmów 31 rozdział. Przeczytam werset 24 według niektórych przekładów, według niektórych 25, który brzmi tak: "Bądźcie mocni, a serce wasze niech będzie dzielne. Wy wszyscy, którzy macie nadzieję w Panu, bądźcie mocni, a wasze serce niech będzie dzielne." Do kogo to jest skierowane? do wszystkich tych, którzy mają nadzieję w Panu. I tutaj słowo nadzieję oznacza pewną załeta serca, dzięki której jest możliwe pragnienie i oczekiwanie dobra. Komuś może się wydawać, że ja powtarzam po sobie dwa synonimy, a to nie do końca tak jest. Prawdziwa nadzieja składa się z tego, że nie tylko czegoś pragniemy, co bardziej odnosi się jak gdyby do sfery uczuć, ale tego również oczekujemy, czyli mamy jak gdyby podstawę do tego, żeby te nasze pragnienia się ziściły, ponieważ można czegoś pragnąć, czegoś, co jest w realnym świecie całkowicie niemożliwe do spełnienia. Ja mogę sobie zapragnąć, że w wieku 50 już ponad dwóch lat chciałbym przebiec maraton poniżej dwóch godzin, ale tutaj wszystko spełznie tylko na nierealnych pragnieniach. To nie będzie prawdziwa nadzieja. Dobrze jest mówiąc o tej nadziei jako pewnej cesze, dzięki której jesteśmy w stanie wybiegać do przodu, używać takiego porównania, z którym kiedyś się spotkałem, że dobra, solidna nadzieja to jest taki ptak, który używa dwóch skrzydeł. Z jednej strony jest to pragnienie, a z drugiej strony oczekiwanie, które urealnia to nasze pragnienie. Chcę powiedzieć, że pragnienie w przeciwieństwie do oczekiwania jest odwołaniem do czegoś, co jest bardzo powszechne pomiędzy ludźmi teraz. I stąd z samego tylko powszechnego stosowania pragnienia pojawiły się te negatywne wypowiedzi na temat nadziei. Natomiast gdyby zawsze podparte było tym prawdziwym oczekiwaniem, czyli takim fundamentem, który by uprawdopodobniał to pragnienie i do tego jeszcze gdyby dołożyć aktywny udział osoby, która czegoś na coś ma nadziei, na coś oczekuje, to wtedy coś takiego moglibyśmy nazwać uprawdopodobnioną przynajmniej nadzieją. To ważna rzecz. I to było pierwsze zastosowanie słowa nadzieja w słowie bożym. A jest jeszcze drugie też bardzo ciekawe. Przenieśmy się teraz do Nowego Testamentu do pierwszego listu Piotra. Ja przeczytam z trzeciego rozdziału. Nowy Testament, pierwszy list Piotra. Będę czytał trzeci rozdział. Lecz Chrystusa Pana poświęcajcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym domagającym się od was wytłumaczenia z nadziei waszej. I tutaj autor tej wypowieści, tej wypowiedzi, święty Piotr nie nawołuje do tego, żebyśmy się byli zawsze gotowi wytłumaczyć z tego, że czegoś pragniemy i na coś oczekujemy, tylko tutaj tutaj słowo nadzieja użyte jest w znaczeniu takiego przymiotnika. które odnosi się do jakiejś rzeczy, niekoniecznie materialnej, a w tym konkretnym przypadku do tego, co jest dla chrześcijanina niesamowicie ważne, a mianowicie do obietnic. Same obietnice same w sobie stanowią no jeden z fundamentalnych zarysów chrześcijańskiego codziennego życia. Według pewnego biblisty, badacza Biblii, podobno bardzo często cytowanego na zachodzie, który miał na nazwisko Storms, w Biblii znajduje się 8810 obietnic, z czego około 7500 to są obietnice skierowane od Boga do człowieka. Bardzo ciekawe jest to, ile tych obietnic jest w Biblii. Ja z tego sam nie liczyłem, nie byłbym w stanie pewnie tego tak dokładnie zrobić. Z góry zaznaczam, że nie wszyscy zgadzają się z tymi szacunkami, ale ci, którzy to robili, zgadzają się z tym, że te obietnice idą w tysiące. Jeszcze raz powtórzę, 8810 obietnic, z czego około 7500 to są obietnice skierowane przez Boga do człowieka. Niesamowicie duża liczba. I czasem to też ważne, żeby ktoś nie zarzucił mi nieprecyzyjności. Sam Bóg jako autor tych obietnic jest w Biblii też nazwany nadzieją. Psalm 71 teraz przeczytam, a werset piąty. Psalmista mówi tak: 71 psalm, werset piąty. Tyś bowiem nadzieją moją, Panie Boże, tyś ufnością moją od młodości mojej. A więc sam Bóg, on jest również jako autor tych wszystkich obietnic nadzieją dla wszystkich tych, którzy w niego wierzą, ponieważ w nim pokładamy wszystkie swoje nadzieje. I tak naprawdę nadzieja towarzyszy nam, ludziom, nam jako rodzinie ludzkiej praktycznie od początku naszego istnienia. Nadzieja jest nierozerwalnie związana z nami, z ludźmi. Bóg dał pierwszym naszym ludziom, Adamowi, rodzicom, Adamowi i Ewie taką obietnicę, o której bardzo wyraźnie byli poinformowani, że jeśli będą przestrzegać jego prawa, będą mogli żyć wiecznie w raju tutaj na Ziemi. Była złożona konkretna obietnica, co do której mieli pełną 100%ą świadomość. Niestety tak jak podają zapisy biblijne już pierwsza księga mojżeszowa, księga początków, czyli Genezis, ludzie nie sprostali tej próbie i wtedy, szczególnie od wtedy, pojawiła się potrzeba kolejnej nadziei. Chciałem przypomnieć takie dość dobrze znane słowa, natomiast myślę, że przy tej okazji uda mi się zwrócić uwagę państwa na pewien taki niedostrzegalny troszeczkę szczegół, a mianowicie przeczytam pierwszą księgę mojżeszową trzeci rozdział werset 19, gdzie Bóg wypowiedział wyrok na pierwszych ludzi za przekroczenie jego prawa. Pierwsza księga Mojżeszowa, trzeci rozdział werset 19 mówi tak: "W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz". To oczywiście nie powinno być nic nowego dla Adama, ponieważ on wcześniej był ostrzeżony, że taki wyrok będzie go czekał za nieposłuszeństwo. Ale tak naprawdę wypowiedzenie czy też wydanie wyroku miało miejsce wtedy. I co ciekawe, Bóg zanim wypowiedział ten wyrok, wtedy kiedy zwracał już się po pierwszym grzechu w ogrodzie Eden, do naszych pierwszych rodziców, szczególnie do naszej pierwszej mamy, do Ewy, powiedział słowa, które były pierwszą podstawą nadziei na to, że ta klątwa czy to przekleństwo kiedyś się skończy. Wróćmy kilka wersetów wyżej do wersetu 15, a więc do czasu jeszcze przed wypowiedzeniem wyraźnym tego wcześniej zapowiedzianego wyroku. Pierwsza księga Mojżeszowa, trzeci rozdział, werset 15. I ustanowi nieprzyjaźń pomiędzy tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem. Ono zdepcze ci głowę, a tu ukąsi się w piętę. Czyli słowa wypowiedziane do przeciwnika Bożego, do szatana. Ewa prawdopodobnie była przy tym obecna, być może też jej mąż Adam. Słyszeli to i były tutaj zawarte słowa, które były dla pierwszych naszych rodziców jakąkolwiek wprawdzie bardzo mglistą i prawdopodobnie też, o czym zaraz powiem, źle zrozumianą, ale podstawą do nadziei. Ono zdepcze ci głowę, to potomstwo, a ty ukąsisz je w piętę. Dlaczego postawiłem taką tezę mówiąc o tym, że prawdopodobnie ta pierwsza lista obietnica została źle zrozumiana przez naszych pierwszych rodziców? Jak pokazuje historia biblijna, pierworodny naszych prarodziców dopuścił się no niesamowitego grzechu, strasznego grzechu, a mianowicie morderstwa. I wielu komentatorów biblijnych, choć z góry zastrzegam, że to nie jest żaden pewnik, ale wielu komentatorów biblijnych przychyla się do myśli, że te pokładane nadzieje w tym potomstwie, oni wyobrażali sobie, że to będzie bezpośrednio ich pierworodny syn, te pokładane nadzieje później pewnie w jakiś sposób manifestowane doprowadziły do tego, że charakter pierworodnego Adama i Ewy, czyli Kaina tak bardzo mocno był poddany temu wpływowi, że po prostu na tyle się zdegradował, co stało się później pośrednią przyczyną pierwszego morderstwa. To była, tak jak powiedziałem, bardzo mglista obietnica i za bardzo nie można mieć nawet żalu do naszych pierwszych rodziców, że prawdopodobniej nie zrozumieli, ale ta obietnica już w coraz bardziej wyraźny sposób później była powtarzana. Jednym z takich fundamentalnych miejsc słowa Bożego, gdzie ona jest już dość wyraźnie podkreślona, to jest pierwsza księga Mojżeszowa 22 rozdział. Znamienita historia mówiąca o wielkiej próbie, jakiej Bóg poddał patriarchę Abrahama. Abraham oczywiście w tej próbie okazał się być wiernym, gotowy nawet do poświęcenia swojego syna, choć pewnie nie rozumiał zamysłów Boga. I kiedy wyszedł Abraham z tej próby zwycięsko, Bóg wtedy powiedział do niego tak. Mamy to zapisane w 22 rozdziale wersety od 16 do 18. Bóg mówi tak: "Przysiągłem na siebie samego, ponieważ to uczyniłeś i nie wzbraniałeś się ofiarować mi jedynego syna swego. Będę ci błogosławił obficie i rozmnożę tak licznie potomstwo Twoje, jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morza, a potomkowie twoi zdobędą grody nieprzyjaciół swoich". I to co bardzo ważne, czego pewnie wcześniej jeszcze nikt nie rozumiał i nie słyszał. I w potomstwie twoim błogosławione będą wszystkie narody ziemi, za to, że usłuchałeś głosu mego. W potomstwie twoim błogosławione będą wszystkie narody ziemi. Zapewne tych określeń głęboko symbolicznych, piasek na brzegu morskim czy gwiazdy na niebie, Abraham wtedy nie rozumiał. nie rozumiał czego Bóg tak co tak Bóg tak naprawdę chciał głębok w głębokości swojej wypowiedzi tam zawrzeć ale to określenie w potomstwie toim twoim błogosławione będą wszystkie narody ziemie jest bardzo oczywiste. wszystkie narody, nie tylko jakiś jeden naród, nie tylko wyznawcy jakiegoś kościoła czy jakiejś religii, ale wszystkie narody ziemi. Ta obietnica później powtarzana była oczywiście jeszcze wielokrotnie w Starym Testamencie, Izaakowi, Jakubowi, innym jeszcze na różne sposoby zawarta była bardzo często w głębokich symbolach w prawie Starego Testamentu przekazanym przez Mojżesza. No ale patrząc na chronologię biblijną, choć była dana, choć była powtarzana, to przynajmniej z punktu widzenia człowieka, tego biednego grzesznika, który cierpiał pod tą klątwą, nic wielkiego się nie działo. Mówię teraz oczywiście o optyce człowieka, który wtedy w tamtych czasach żył. mijały wieki, mijały nawet tysiąclecia i dalej jak gdyby nic się nie działo. Ja przypominam sobie jeszcze z czasów młodości, z czasów dzieciństwa taką kolędę pod tytułem WŚ nocnej ciszy i tam w jednej ze zwrotek jest zawarta taka treść: "Ach, witaj Zbawco z dawna żądany, 4000 lat wyglądany". Bo rzeczywiście minęło nieco ponad 4000 lat, kiedy ta obietnica, ta Ewangelia, stara Ewangelia nazywana często protoewangelią, przekazana w ogrodzie Eden w pierwszej księdze mojżeszowej zaraz po grzechu w trzecim rozdziale w wersecie 15 zaczęła się powoli ziszczać. Przenosimy się teraz do nowego testamentu, do Ewangelii według świętego Jana. Nowy Testament, Ewangelia według świętego Jana. Będziemy czytać sam początek pierwszy rozdział. Werset też bardzo dobrze znany, często przytaczany przy okazji chociażby świąt gwiazdkowych. Ewangelia Jana pierwszy rozdział. Przeczytam werset 29. Mowa tu jest o Janie Chrzcicielu. Nazajutrz ujrzał Jezusa idącego do niego i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. I szanowni państwo, wbrew pozorom ta wypowiedź jest niesamowicie głęboka, chociaż wydawałoby się, że dość prosta i jasna. Po pierwsze mowa tutaj jest o grzechu, nie o grzechach. Jest ofiara, jest baranek, który ma zgładzić grzech świata. Nie przypadkowo to podkreślam, ponieważ wielu powołując się na ten fragment mówi o baranku, który miałby gładzić grzekę świata. Biblia jest bardzo precyzyjna w swoich wypowiedziach i tu to jest liczba, liczba pojedyncza. Mowa jest o grzechu. A dlaczego tak jest konkretnie tutaj zawarte? ponieważ doskonałą ofiarą za grzech Adama, naszych naszego praojca w ogrodzie Eden, doskonałą ofiarą za tamten grzech miała być ofiara Pana Jezusa. To prawda, z tamtego grzechu wypływają inne późniejsze grzechy, z którymi ocieramy się, z którymi spotykamy się jak gdyby do dzisiaj. Ale ofiarą za grzech, ten jeden grzech Adama w ogrodzie Eden miał być nasz Pan Jezus Chrystus. To jest bardzo ważna rzecz. I druga rzecz, która z tego wynika, oczywiście to nie są wszystkie myśli, ja podkreślam tylko dwie, to fakt, który tu jest wyraźnie zaznaczony, że Baranek Boży, czyli Pan Jezus, bo on był tym symbolicznym barankiem, miał gładzić grzech świata, nie tylko pobożnych Żydów, nie tylko wszystkich Żydów, ale całego świata, z czym wielu i wtedy i do dzisiaj nie do końca potrafi się pogodzić. Miał być zgładzony przez Pana Jezusa grzech świata. Szanowni państwo, ja przyznam szczerze, że tego nie pamiętam, choć może nie byłem do końca pilnym uczniem wtedy, kiedy jeszcze jako katolik chodziłem do salek katechetycznych na lekcje religii, ale nie pamiętam z tamtych czasów określenia, które w Biblii się pojawia, konkretnie słowa okup. Natomiast nauka o okupie jest bardzo wyraźnie w Słowie Bożym zaznaczona. Przejdźmy do bezpośrednich wypowiedzi Pana Jezusa. Tym razem będzie to Ewangelia Mateusza, 20 rozdział. Będę czytał werset 28. Ewangelia Mateusza 20 rozdział werset 28 mówi tak: "Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu." Pada tutaj taki dosyć niecodziennie spotykany nawet w świecie religijnym termin, takie określenie okup. On się nam kojarzy może bardziej z jakąś transakcją handlową. Wiem, że niektórzy nawet nie lubią używania tego określenia w rozmowach o dziele Pana Jezusa, ale sam tego słowa użył Pan Jezus, więc i my mamy upoważnienie do tego, żeby go używać. I z wypowiedzi Pana Jezusa wynika, że celem jego pierwszego przyjścia tutaj na Ziemię było złożenie okupu. Słowo okup jest tłumaczone z greckiego słowa antylutron, czyli równoważnej ceny. Równoważnej ceny za kogo? za naszego praojca, za Adama, zdjęcie z niego tego przekleństwa, jakie sprowadził na siebie i pośrednio również na wszystkich swoich potomków wtedy w ogrodzie Eden. To jest bardzo ważna rzecz. Ja wiem, że pada tutaj słowo, że okup miał być złożony za wielu i to daje pewne pole do interpretacji. Niektórzy mówią, że wielu może oznaczać 20 000, 50 000. Natomiast my upieramy się, że akurat tutaj słowo wielu oznacza wszystkich ludzi. I to oczywiście wszystkich nie wyklucza wielu. W wielu mogą zawierać się wszyscy, co zaraz postaram się wyraźnie też udowodnić. I szanowni państwo, jakie w takim razie są konsekwencje dobrze rozumianej nauki o okupie? Podkreślam dobrze, nie pobieżnie tak tylko dotknięte, ale dobrze rozumianej nauki o okupie. Wszystko to, co utracił Adam w ogrodzie Eden razem ze swoją małżonką, musi być z powrotem przywrócony. A co utracił Adam w ogrodzie Eden wtedy, kiedy zgrzeszył? Prawo do życia. Prawo do życia. on i jego przyszłe nienarodzone potomstwo. Wtedy w jego postępowaniu to prawo zostało utracone. Poza tym Adam utracił też prawa życiowe, czyli coś takiego, co umożliwiało to życie, doskonałe życie, czyli takie prawo jak prawo do doskonałego klimatu, do doskonałego pokarmu, do doskonałych warunków, żeby móc to realizować. Bóg jako dawca wszelkiego daru dobrego i doskonałego, kiedy stworzył naszych prarodziców, zapewnił im jednocześnie doskonałe możliwości do życia. Ja wiem, że jeszcze wtedy nie cała ziemia miała stała się rajem. Ona takim mogłaby się stawać pod warunkiem, gdyby ludzie okazywali posłuszeństwo, ale to miejsce, gdzie oni wtedy żyli było doskonałe. A więc nasi pierwsi rodzice mieli nie tylko prawo do życia, ale też doskonałe prawa życiowe i wtedy one zostały utracone i na wtedy i na przyszłość, a więc także i my, dzisiejsi potomkowie naszych pierwszych rodziców, tych praw już nie posiadamy. Ale dzięki ofierze Pana Jezusa, jeszcze raz podkreślę to słowo, dzięki okupowi złożonemu przez Pana Jezusa. Obecne, przyszłe i przeszłe przekleństwa, ze szczególnym naciskiem użyję tego słowa, przeszłe skutki tego przekleństwa mają być zniwelowane, bo to zapewnia ofiara okupowa Pana Jezusa. To wynika z jasnego rozumienia słowa okup. Skutki grzechu Adama i Ewy dotknęły wszystkich ludzi bez wyjątku. Każdy został tym dotknięty. Tak samo skutki okupu muszą dotknąć wszystkich ludzi. Równoważna cena. Dokładnie to wynika z tego określenia. I teraz kilka wersetów na dowód tej tezy, którą przed chwilą podstawiłem. Przepraszam, Nowy Testament. Tym razem będzie wypowiedź ze świętego Pawła z listu do Rzymian z piątego rozdziału. List do Rzymian piąty rozdział. To są dość głębokie teksty, natomiast chodzi mi o wyłapanie tej takiej powierzchownej tylko myśli, nad którą być może zbyt płytko przechodzimy, kiedy ją czytamy. Natomiast tu jest pewna myśl, która bardzo wyjaś wyraźnie wynika w kontekście okupu. Rzymian pi rozdział, wersety 18 i 19. A zatem jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi i o tym żeśmy do tej pory przecież mówili, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi. Wszyscy ludzie będą mogli wejść na drogę sprawiedliwości po to, żeby otrzymać życie wieczne. Wszyscy, wszyscy ludzie. Tak jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami. I tutaj słowo wielu występuje w znaczeniu wszyscy. No bo nikt nie urodził się poza samym Panem Jezusem, ale on nie był synem ziemskiego mężczyzny, tylko bezpośrednio synem Boga. Ale wszyscy potomkowie Adama byli grzesznikami z urodzenia. Oczywiście w różnym stopniu ta degradacja i ten grzech ich dotykał i dotyka do dziś, ale nikt nie może powiedzieć o sobie, że jest całkowicie bezgrzeszny. Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwa jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia czy sprawiedliwości w zależności od przykładu. I te wersety potwierdzają tezę o dobrym zrozumieniu, właściwym zrozumieniu słowa okup. Dokładne wycofanie tego, co ściągnął na całą rodzinę ludzką nasz praojciec Adam. Bardzo ważna rzecz. No i teraz spodziewam się, że wśród naszych widzów mogą być osoby, które słyszą nauczanie, które przedstawiamy po raz pierwszy. I może to być dla was, szanowni państwo, wielkie zaskoczenie, bo zaraz pojawi się taki zarzut, czy czasem nie nauczamy o tak zwanym uniwersalnym zbawieniu. I znowu tu, jak za każdym razem zresztą będę prosił o to, żeby starać się być precyzyjnym w swoich wypowiedziach, bo z jednej strony tak nauczamy o uniwersalnym zbawieniu, tylko miejmy zawsze świadomość tego, co oznacza słowo zbawienie. A Biblia używa tego terminu niekoniecznie w jednym tylko ze znaczeń. Słowo zbawić czy zbawienie oznacza uratowanie czy też ratunek. Jeśli mówimy o zbawieniu w znaczeniu ratunku od konsekwencji grzechu naszych pierwszych prarodziców, to zgadzam się z taką myślą. Biblia uczy o uniwersalnym zbawieniu. Co do tego nie mam żadnej wątpliwości. To wprost wynika i z tej wypowiedzi apostoła Pawła i z wielu innych jeszcze nauk słowa Bożego. Natomiast jeszcze poza tym znaczeniem słowa zbawienie czy zbawić, Biblia używa tego słowa w znaczeniu uzyskania życia wiecznego już na wieczność. I tu pod taką nauką ja się nie podpisuję. Nikt nie może uzyskać życia wiecznego, jeśli wcześniej nie dojdzie do harmonii z Panem Bogiem poprzez Jezusa Chrystusa. A to jest pewien proces, który również w swoim wielkim świętym planie zaplanował Bóg. Niektórzy, powiem bardziej precyzyjnie, bardzo nieliczni już podczas tego życia, dotychczas przez te ponad 6000 lat historii rodziny ludzkiej sobie już na to zapracowali. Ale oni w stosunku do ogólnej liczby rodziny ludzkiej, która żyła do tej pory tutaj na Ziemi, są naprawdę bardzo nieliczni. Inni będą mogli zrobić to w przyszłości, na co tak jak już powiedziałem zarezerwował w swoim planie sam Bóg. Szanowni państwo, a dlaczego inni tego do tej pory nie zrobili? Odpowiedź jest bardzo prosta. Większość nie mogła tego zrobić. Nawet gdyby chciała, to nie mogła, dlatego że zgodnie z przekazem biblijnym jedyną możliwością jest odpowiedni stosunek do Pana Jezusa, do imienia Jezus. Większość ludzi żyjąca do tej pory na naszej planecie nigdy nie słyszała imienia Jezus, czyli nawet nie mieli takich możliwości. Niektórzy słyszeli o Jezusie, urodzili się już po tym, kiedy on był tutaj pierwszy raz na ziemi. Ale przekaz, który dotarł do nich o Jezusie, na przykład w czasie konkwisty, nawracania pogan, tak zwanych pogan z Ameryki Południowej poprzez palenie ogniem i bicie mieczem, czy w czasie krucjat był tak zły i tak niedoskonały i tak wypaczający prawdziwy charakter Boga, że po prostu poselstwo Jezusie odrzucili, a niektórzy po prostu nie chcieli go przyjąć. Natomiast Biblia mówi, że dla nich wszystkich jest szansa. Chciałbym powołać się teraz na słowa Pana Jezusa z Ewangelii świętego Jana. Dziś już raz do niej zaglądaliśmy. Zrobimy to ponownie. Ewangelia Jana piąty rozdział wersety będę czytał 28 i 29. Słowa Pana Jezusa. Nie dziwcie się temu. I uwaga, bo niektórzy się mogą dziwić, ale ja za Panem Jezusem powtarzam: Nie dziwcie się temu, nasi drodzy słuchacze, też się temu nie dziwcie, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego i wyjdą. Ci co dobrze czynili by powstać do życia. Powiedziałem o tej nielicznej grupie, bardzo nielicznej, którzy już teraz doszli do harmonii z Bogiem tak, żeby uzyskać życie wieczne. Ale inni poza tymi, którzy już zdobyli te prawo do życia, którzy źle czynili, czyli jeszcze nie pojednali się z Bogiem, bo chociażby go nie poznali w swoim życiu, ci, którzy źle czynili, by powstać na sąd. Biblia zapowiada sąd i to nie taki sąd, jak my go dziś rozumiemy w takim bardzo uproszczonym zakresie, tak naprawdę mając na myśli tylko wydanie wyroku w domyśle tego negatywnego wyroku wiążącego się czy to z wiecznymi mękami, czy też jak mówią inni z wiecznym niebytem, ponieważ Biblia, słowo sąd używa w znacznie szerszym zakresie niż tylko samo wydanie wyroku. Bardzo ważna rzecz. Powołam się na jeszcze jeden tekst. Tym razem odniesienie do Dziejów Apostolskich do 17 rozdziału. Dzieje Apostolskie 17 rozdział. Przeczytam werset 31. Mowa tu jest o Bogu. Wypowiedź świętego Pawła. Gdyż wyznaczył dzień, sam Bóg wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych. Kolejna wzmianka w Słowie Bożym mówiąca o sądzie, sądzie rozumianym nie tylko jako wydanie wyroku, ale o powszechnej możliwości uzyskania zbawienia zarezerwowanej przede wszystkim dla tych, którzy nie mieli takiej możliwości, żeby tutaj na ziemi poznać Boga, poznać Pana Jezusa, zmienić swoje życie i dostosować do wieczności, wypracować sobie doskonały charakter, który tak naprawdę jako jedyny ma wielką wartość przed przed Panem Bogiem. No ktoś powie, chyba to troszeczkę naciągane. Szanowni państwo, nie? Już od Starego Testamentu Biblia naucza o tym, że czas królestwa Bożego, szczególnie ten jego początek, my często nazywamy go pośredniczącym tysiącletnim panowaniem Jezusa Chrystusa. Ten termin jest tożsamy z określeniem Dzień Sądu, że ten czas to jest czas nawracania czy poznawania Pana, nawracania narodów, czyli pogan. Bo słowo narody czy poganie bardzo często w Biblii jest wymiennie używane przez tłumaczy też tak jest różnie tłumaczone. To jest czas kiedy oni dopiero będą mogli zwrócić się do samego Boga. Takich przykładów ze Starego Testamentu mam przygotowanych bardzo dużo, ale pozwólcie państwo, że skieruję waszą uwagę na księgę proroka Izajasza. Jeden z takich, ja to nazywam sztandarowych wersetów. Drugi rozdział. Przeczytamy wersety od drugiego do czwartego. I stanie się w dniach ostatecznych, że góra ze świątynią Pana będzie stać mocno jako najwyższa z gór i będzie wyniesiona ponad pagórki, a tłumnie będą do niej zdążać wszystkie narody. Góry w symbolach biblijnych oznaczają królestwa. To już jest wywyższenie królestwa Bożego, czyli czas królestwa Bożego, początek królestwa Bożego i tłumnie do tego królestwa Bożego zmierzać będą również. I teraz uwaga. narody. Bardzo często ten to słowo jest oddawane w Biblii czasem jako poganie, czyli ci, którzy w swoim życiu Pana Boga nie zdążyli poznać. I pójdzie wiele ludów, mówi werset trzeci, mówiąc: "Pójdźmy w pielgrzymce na górę Pana do świątyni Boga Jakuba i teraz uwaga. I będzie nas uczył dróg swoich, abyśmy mogli chodzić jego ścieżkami, bośmy ich do tej pory nie poznali. Nie było takich, którzy by ich nas nauczyli albo nawet jak próbowali nam je przekazywać, to robili to w tak niedoskonały sposób, często wręcz nawet zrażając nas do prawdziwego Boga. Mówiłem o tych wszystkich historiach związanych z podbojami, rzekomo w imię krzyża różnych kontynentów czy obszarów naszej kuli ziemskiej, gdyż z Syjonu wyjdzie zakon, a słowo Pana z Jeruzalemu. Jeszcze werset czwarty. Wtedy rozsądzać będzie narody. To będzie ten czas sądu. to tysiąclecie i rozstrzygać sprawy wielu ludów, a efektem będzie to, co mamy na koniec. I przekują swoje miecze na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Żaden naród nie podniesie miecza przeciwko drugiemu narodowi i nie będą się już więcej uczyć sztuki wojennej. Podobno ten fragment z proroctwa Izajasza był kiedyś wykuty na jakiejś tablicy przy wejściu do siedziby głównej organizacji Narodów Zjednoczonych. Przyjdzie ten czas. On ten czas jest w Biblii zapowiedziany. A wszystko to, szanowni państwo, to jest konsekwencja nauki o okupie, która jest podstawą, fundamentalną obietnicą nie tylko dla wierzących, nie tylko dla Izraelitów, nie tylko dla chrześcijan, ale dla wszystkich ludzi, nawet tych, którzy w swoim życiu nie zdążyli Boga poznać. To jest podstawa, ta wspaniała obietnica wynikająca z zakupu, podstawa naszej nadziei. Biblia uczy, tak jak powiedziałem, o nadziei nie tylko dla tych, którzy w swoim życiu żyli blisko Boga. I ta nadzieja jest pewna, bo pochodzi od samego Boga. Wielokrotnie w Biblii jest powtarzana. jest częścią wielkiego, wspaniałego, bardzo mądrego i miłosiernego, obliczonego na zbawienie planu Boga, o którym też bardzo często nauczamy, często mówimy o boskim planie. Zresztą jeden z podręczników do lektury, którego często zachęcamy, nosi taki tytuł: Boski plan wieków. I to co bardzo ważne, co muszę podkreślić powoli już przechodząc do zakończenia, to fakt, że nie wszystkie z tych 7 500 obietnic, które skierował Bóg do człowieka, dotyczą tego królestwa. Część dotyczyła czasów czy osób, które już mamy w historii czy w chronologii za nami i wszystkie one dotychczas się spełniły. A jeśli one się spełniły i one pochodzą od najwyższego Boga, od Stwórcy, Stwórcy człowieka, nie mamy żadnych podstaw, żeby wątpić w te, które mają ziścić się dopiero w przyszłości. Również w tę, która wynika ze wspaniałej nauki o okupie za wszystkich ludzi. Teraz szanowni państwo jeszcze na koniec krótka kolekcja wersetów ze słowa Bożego, które mówią znowu użyję to słowo korzyść o korzyściach wynikających z posiadania właściwej nadziei. Chociaż bardziej pewnie pasowałoby to słowo błogosławieństwach wynikających z posiadania właściwej nadziei. Najpierw list apostoła Pawła do Rzymian. Dosłownie na zakończenie kilka tekstów. List apostoła Pawła do Rzymian. Przeczytamy sobie 12 rozdział i werset 12. W nadziei radośni, w ucisku cierpliwi, w modlitwie wytrwali. Żyjemy w czasach, kiedy zło ma jeszcze przewagę, a władcą, czy też bogiem tego świata jest nazwany przeciwnik Boga, czyli szatan. A mimo to, co mamy napisane? że pomimo tego zła, które nas otacza, możemy być posiadając nadzieję radośni. Chociaż wydawałoby się pozornie, że tych powodów do radości naokoło nas jest w sumie niewiele. Kolejny tekst też zapostała Pawła, też z listu do Rzymian, tylko nieco wcześniej z piątego rozdziału przeczytam wersety od trzeciego do piątego. To jest o pewnym procesie, który buduje nadzieję, bo nadzieja to nie jest coś, co przychodzi natychmiastowo. Apostoł Paweł do Rzymian, piąty rozdział, wersety od trzeciego do piątego. A nie tylko to. Chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość, a cierpliwość doświadczenie, a doświadczenie zaś nadzieję, a nadzieja nie zawodzi, bo miłość boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany. właściwie wypracowana nadzieja, ten symboliczny ptak z tymi dwoma tak samo ważnymi skrzydłami ulokowana w Bogu i w jego obietnicach nigdy nie zawodzi. Bardzo ważna wypowiedź apostoła Pawła. Jesteśmy cały czas przy apostole Pawle. Kolejny tekst, jeden z takich moich sztandarowych, mówię tutaj o moim codziennym chrześcijańskim życiu, na który bardzo często się powołuje. List apostoła Pawła do Tymoteusza, jego pierwszy list, czwarty rozdział, wersety 10 i 11. Apostoł Paweł podsumowując swoje dotychczasowe życie, tę wielką przemianę Saula, tego, który jako taki wiecie wyznawca prawa mojżeszowego, faryzeusz, prześladowca chrześcijan, przemienia się w chrześcijanina. To całe swoje dotychczasowe życie uznaje jako śmieci. Chcę powiedzieć, dlaczego to wszystko w swoim życiu zrobił, dlaczego doszło do tej przemiany. jako takie swoje wyznanie mówi to, co teraz przytoczę. Gdy trudzimy się i walczymy dlatego, że położyliśmy nadzieję w Bogu żywym. A co to za Bóg? Ten sam, którego rzekomo wyznawał wcześniej. I ten i ten ma na imię Jahwe. Tylko teraz zaczął go całkiem inaczej pojmować. Jakiego Boga wtedy poznał? Położyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących. wszystkich ludzi, zwłaszcza, czyli przede wszystkim najpierw w większym stopniu, zwłaszcza wierzących, ale wszystkich ludzi niewierzących również. I w wersecie 11 dla podkreślenia, gdyby ktoś kiedyś o tym zapomniał, no pisał to do Tymoteusza, ale myślę, że pośrednio adresatami tego listu jesteśmy my wszyscy, dodał: "To głoś i tego nauczaj". O czym nie powinniśmy zapominać. O nadziei jeszcze dwa ostatnie wersety z listu też apostoła Pawła, tylko do Hebrajczyków, ponieważ przypomnę tytuł naszego spotkania, odpoczynek dzięki nadziei. To słowo odpoczynek jest tu specjalnie wyeksponowane. Czwarty rozdział, wersety 9 i 10. List do Hebrajczyków czwarty rozdział, wersety 9 i 10. Kto bowiem wszedł do odpacznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich. A tak pozostaje jeszcze, tu werset dziewiąty, bo zacząłem od 10. A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego. Każdy, kto doznał takiej przemiany, jakiej doznał sam apostoł Paweł, nie tylko poznał naukę o okupie, o wspaniałości Boga, o jego bardzo szerokim, obliczonym na zbawienie ludzi planie, zmienił swoje życie, uwierzył w to i co więcej spowodowało to odpowiednią reakcję w jego życiu. zaczął przenosić się coraz częściej w swoich myślach do nowego czasu, do czasów królestwa Bożego. Zaczął już w swoim życiu odpoczywać. Pomimo tego, że tych trudności czy przeciwności w jego życiu bardzo często wcale nie tylko, że nie ubyło, ale zaczęło pojawiać się coraz więcej. Tak z punktu widzenia cielesności, przyjemności ciała często bywało coraz gorzej. Podobnie jak w przypadku apostoła Pawła, którego wcześniej takie nieprzyjemności jak na przykład kamieniowanie nie spotykały. I jeszcze jeden tekst o nadziei też listu do Hebrajczyków z szóstego rozdziału werset 19. Jej to, czyli nadziei, bo nadziei mówi werset 18. Trzymamy się jako kotwicy duszy pewnej i mocnej, sięgającej aż poza zasłonę, czyli poza śmierć. Nawet jeśli dziś jest pozornie bardzo straszne, bardzo nieprzyjemne, wiąże się z wieloma przeciwnościami, to ono nie musi takie być. Jeśli potrafimy tak jak okręt na wzburzonym morzu odpowiednio zapuścić kotwicę i trzymać się te tą kotwicą dna, twardego, silnego gruntu. Dzięki takiej nadziei dostępujemy tego odpoczynku, który jest ukryty w naszym tytule. Szanowni państwo, jest to tak silna kotwica, to może być tak silna nadzieja, że ona pozwoli nam przetrwać wszelkie burze życiowe. Ja specjalnie prawie na samym początku swojej wypowiedzi powiedziałem o tym stanie beznadziei, że to jest uczucie czy takie przekonanie, że nic dobrego się już w moim życiu nie wydarzy i nie ma żadnych perspektyw na poprawę. Na tym polega beznadzieja. A że ona najczęściej wywoływana jest takimi przyczynami czy czynnikami jak trudna sytuacja życiowa czy na przykład poważne problemy zdrowotne. Jeśli mamy prawdziwą nadzieję taką ugruntowaną na wypowiedziach samego Boga, na jego obietnicach, nic nie jest w stanie jej zburzyć i wtedy nie ma miejsca na beznadziejność. Na koniec już powołałem się na samym początku na to doświadczenie, które do dzisiaj we mnie pulsuje. Mówię to o tym pogrzebie, na którym byłem przed niespełna dwoma tygodniami, o tym stanie beznadziei, jaki tam zastałem. Dlatego pozwólcie państwo, że na sam koniec przeczytam pierwszy list do Tesaloniczan. Pierwszy list do Tesaloniczan, czwarty rozdział, wersety 13 i 14. Apostoł Paweł mówi tutaj o wzbudzeniu z grobu o zmartwychwstaniu. A nie chcemy, bracia, abyście byli w niepewności co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili jako drudzy, jako inni, którzy nie mają nadziei. Nie chcemy, bracia, nie chcemy chrześcijanie, żebyście byli jako ci, którzy zasypiają beznadziei, a szczególnie ci, którzy przyglądają się takim pochówkom, bo ci, którzy zasnęli już o niczym nie wiedzą. Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nimi tych, którzy zasnęli. Nic ani nikt nie jest w stanie, szanowni państwo, odebrać nam prawdziwej na Bogu opartej nadziei, na jego obietnicach, które wypływają ze słowa Bożego. Przypominam, ona składa się z pragnienia i oczekiwania dobrych przez Boga obiecanych rzeczy. Takiej nadziei chciałbym państwu z całego serca życzyć, a za wysłuchanie, za udział do tej pory bardzo serdecznie dziękuję. A teraz spróbuję połączyć się tutaj z naszym operatorem i zobaczyć, czy wpłynęły może jakieś pytania. Tak, mam jedno pytanie. Co z tymi, którzy poznali prawdę i nie uwierzyli? Czy oni będą mieli szansę, czy nie? Sprawa nie jest taka prosta. Ogólnie jest w Biblii to ustami samego Pana Jezusa zawarta taka zasada, która mówi, że odpowiedzialność przed Bogiem wzrasta wraz ze stopniem świadomości. I tak naprawdę nie wiem, co kryje się tutaj pod sformułowaniem, co z tymi, którzy poznali prawdę, bo sam fakt, że ktoś zaczepił nas na ulicy i powiedział nam coś o Jezusie, nie oznacza jeszcze, że przez to przekazał nam prawdę. Wynika to chociażby z faktu, że sposób w jaki przekazywał mógł być bardzo niedoskonały. Czas w którym ja słyszałem o tej prawdzie, nawet jeśli to była prawda, mógł być dla mnie bardzo niedogodny. Mógłbym być w trakcie jakiegoś ciężkiego doświadczenia, nie móc się w ogóle skupić na tym, co jest mi przekazywane. A nawet jeszcze to, co bardzo ważne, co zawsze należy podkreślać, sam fakt, że ja jestem niedoskonały powoduje, że ja nie jestem w stanie w sposób doskonały zapoznać się z prawdą. Każdy z nas jest w mniej lub większym większym lub mniejszym stopniu upośledzony. Nie chcę tutaj przez to określenie kogokolwiek obrazić, ale upośledzony. I nawet gdyby sam Pan Jezus stanął obok mnie i zaczął osobiście tłumaczyć mi pewne rzeczy i nawet gdybym się z całego serca do tego przyłożył, nie ma żadnej gwarancji, że te jego argumenty by mnie przekonały, czego dowodem jest zapis z pierwszej obecności Pana Jezusa tutaj na ziemi. Nie chcę mówić, że wszyscy otaczający go poza apostołami ludzie byli złymi, zepsutymi, którzy wprawdzie dali się przekonać co do zasady, ale po prostu im się nie chciało. Nie. Niektórych Pan Jezus po prostu nie przekonał, używając do przekazywania swojej prawdy, no, doskonałej mowy. Choć czasem, tak jak podaje Ewangelia, robił to w sposób specjalny, bo wtedy nie zależało mu na tym, żeby wszystkich do siebie przekonać. uważał, że lepiej będzie, żeby poselstwo o prawdzie, o boskim miłosierdziu spotkało niektórzy, niektórych, a właściwie to większość z rodzaju ludzkiego dopiero w tysiącleciu. Przyglądam się jeszcze tutaj naszym zapisom. Nie widzę więcej pytań, dlatego szanowni państwo będę już powoli kończył. Tak jak mamy to w zwyczaju, jestem winien chociażby państwu odpowiedź na zagadkę, która ukazuje się zwykle kilka dni przed naszym webinarium na naszej stronie Facebookowej. Ta zagadka brzmiała tak: "Kiedy prorok Eliasz sprzeciwiał się królowi Ahabowi, zapowiedział, że nie będzie padał deszcz." I konkretnie już stricte zagadka: Na jak długo deszcz przestał padać wtedy w tej ziemi? Ta historia o proroku i Achabie, o królu Ahabie jest zapisana w pierwszej księdze królewskiej 17 rozdziale. I gdyby ktoś tam chciał szukać odpowiedzi, to pewnie natrafiłby na problem, bo tamtej odpowiedzi nie ma. Ale jest ona zawarta w Nowym Testamencie w liście Jakuba piąty rozdział werset 17. Przypomnę ten zapis. Eliasz był człowiekiem podlegającym tym samym doznaniom co my i modlił się gorliwie, żeby nie padał deszcz i nie spadł deszcz na ziemię przez trzy lata i sześ miesięcy. A więc 3 i pół roku nie było deszczu. Gratulujemy wszystkim tym, którzy znali tę odpowiedź i podzielili się tą odpowiedzią w komentarzach pod tą zagadką. A z mojej strony pozostaje mi jeszcze serdecznie, bardzo serdecznie zaprosić państwa na kolejne 99 już webinarium, które odbędzie się za miesiąc, w sobotę 28 czerwca. A tematem będą biblijne trzy światy. Dla niektórych to może być bardzo kontrowersyjny, zaskakujący temat. Tym bardziej szczególnie zapraszam i zachęcam do wzięcia udziału w tym webinarium, ponieważ temat jest jak najbardziej biblijny. Zapraszam też do aktywnego korzystania z naszych wszystkich treści zawartych w internecie, do korzystania z archiwum naszych webinariów na naszej stronie uwierzbogu.pl skorzystania z naszych zapisów na serwisie YouTube, tam jest kanał o nazwie Uwierz Bogu, a także z naszego serwisu na portalu Facebook. I całkowicie już na koniec zapraszam tradycyjnie wszystkich do zapoznania się z pewną publikacją książkową dosyć starą, mającą już ponad 100 lat, pod tytułem Boski plan wieków. Tę książkę można zdobyć na dwa sposoby. Można ją w sposób bezpłatny pobrać z naszej strony internetowej. Gdzieś tam pewnie link znajdziecie w okolicach okienka z tym webinarium, ale można ją też otrzymać bezpłatnie w formie papierowej, nie elektronicznej, ale papierowej. Zachęcam do tego, żeby napisać do nas przez specjalny formularz, który tam znajduje się na stronie i poprosić o taką wysyłkę. My taką wysyłkę z wielką radością zrealizujemy. Jeszcze raz bardzo serdecznie w imieniu moim i całego zespołu dziękuję państwu za udział w dzisiejszym webinarium. Życzę wszystkim błogosławieństwa Bożego. Do zobaczenia za miesiąc.
