Modlitwa Pańska | WIDEOKONFERENCJA [#40]
Słuchaj jako podcast
Pobierz MP3Modlitwa Pańska – więcej niż słowa do zapamiętania
Modlitwa Pańska to jeden z najlepiej znanych tekstów biblijnych na świecie. Niemal każdy chrześcijanin zna jej słowa na pamięć – ale czy naprawdę rozumie, co się za nimi kryje? To webinarium prowadzone przez Dariusza Drzewieckiego zaprasza do głębokiej, wersety po wersecie analizy tej wyjątkowej modlitwy.
Co to właściwie jest modlitwa?
Prowadzący rozpoczyna od fundamentalnego pytania: czym jest modlitwa? Odpowiedź jest prosta, a zarazem poruszająca – to rozmowa z Bogiem, Stwórcą nieba i ziemi. Celem modlitwy nie jest poinformowanie Boga o naszych potrzebach, ale doprowadzenie naszego serca i umysłu do głębokiego kontaktu z sercem Ojca. To my potrzebujemy wzmocnienia, pociechy i wiary – nie Bóg.
Kto może liczyć na wysłuchanie?
Webinarium odpowiada na ważne pytanie: czy wszystkie modlitwy są wysłuchiwane? Omówione zostają biblijne warunki, które musi spełniać modlący się:
- szczera wiara w Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa
- życie zgodne z naukami Pisma Świętego
- postawa: nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie
- dążenie do chwały Bożej, a nie własnych korzyści
Analiza słów Ojcze nasz
Drzewiecki prowadzi słuchaczy przez poszczególne frazy modlitwy:
- Ojcze nasz – przywilej synowstwa Bożego, dostępny dla wszystkich wierzących bez względu na denominację
- Święć się imię Twoje – adoracja i głęboki szacunek dla majestatu Boga
- Przyjdź królestwo Twoje – nadzieja na przyszłe rządy Boga na ziemi
- Bądź wola Twoja – całkowite powierzenie swojej drogi Stwórcy
Czy słowa modlitwy odmawiać automatycznie?
Webinarium jasno wskazuje, że Jezus nie podał dokładnych słów do mechanicznego powtarzania, lecz wzorzec i ducha modlitwy – jej porządek, priorytety i właściwą postawę serca. Modlitwa ma być żywa, osobista i wypływająca z wiary.
Obejrzyj to webinarium i odkryj, jak głęboka jest modlitwa, którą odmawiasz od dzieciństwa.
Szanowni państwo, drodzy internauci. Nazywam się Dariusz Drzewiecki i serdecznie witam was na dzisiejszym webinarium, podczas którego będziemy zastanawiać się nad treścią modlitwy pańskiej, modlitwy znanej praktycznie przez wszystkich chrześcijan, bo jest to jeden z tych tekstów Pisma Świętego, który jest najlepiej znany, ponieważ od samego początku uczone są go dzieci na pamięć. Celem tego webinarium będzie również zwrócenie uwagi na to, jak wielkim, wspaniałym przywilejem jest możliwość zanoszenia modlitw do Stwórcy. Tak jak wspominałem wcześniej, zapowiadając to webinarium, odpowiemy sobie również na pytania, czy wszystkie modlitwy są wysłuchiwane, czy słowa modlitwy pańskiej należy odmawiać automatycznie, nie zastanawiając się nad jego treścią, czy też tam są ukryte głębokie myśli. Będziemy również spróbowa próbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy zawsze możemy liczyć na pomoc Bożego Syna. Gdybyśmy spróbowali odpowiedzieć, odpowiedzieć na pytanie, czym jest modlitwa, to byśmy mogli powiedzieć krótko. Modlitwa jest to rozmowa. Rozmowa z Bogiem, Stworzycielem nieba i ziemi, najwyższą istotą we wszechświecie. Celem modlitwy jest doprowadzenie serca i umysłu człowieka, czy to w smutku, czy to w radości, do kontaktu z sercem Boga, żeby ten człowiek w taki sposób mógł jak najlepiej zdać sobie sprawę z ojcostwa Boga, z jego miłości, z jego troski oraz głębokiego zainteresowania się każdym szczegółem naszej pomyślności. Modlitwa jest po to, abyśmy mogli w głębokim utrapieniu, wtedy kiedy jest nam smutno, źle, ciężko, kiedy sobie nie możemy z czymś poradzić, zrzucić ciężar serca przed Bogiem i w taki sposób skutecznie uświadomić sobie jego miłość, troskę oraz mądrość. Bo nasz dobry stwórca nie potrzebuje zachęty, nie potrzebuje wzmocnienia. To my go potrzebujemy. My potrzebujemy wzmocnienia, zachęty i radości. Aby móc tego doświadczyć, należy posiadać wielką wiarę w Pana Boga i w jego syna Jezusa Chrystusa. I z pewnością nikt, kto takiej wiary nie będzie posiadał, nie zostanie przez Twórcy wysłuchany. Uzasadnijmy to. Odczytajmy sobie księgę proroka Ozeasza. Szósty rozdział, wiersz siódmy. Księga proroka Ozeasza. szósty rozdział, a siódmy wiersz mówi takie słowa. Przeczytam w przekładzie Biblii króla Jakuba. Ale oni jako Adam przestąpili przy mierze. Tam wykroczyli przeciwko mnie. Adam, nasz praojc był związany z Bogiem przymierzem, dzięki czemu cieszył się przywilejami pozycji Syna Bożego. Stan ten obejmował przywilej społeczności. łączności, modlitwy, boskiego nadzoru i troski, które mogły zapewnić nawet wieczne życie. Stało się jednak inaczej. Adam przestąpił Boże prawo. W związku z tym musiał opuścić ogród Eden i stracił swoją doskonałość oraz wszystkie inne przywileje. Tą niedoskonałość Adamową odziedziczyli wszyscy ludzie. W związku z tym należy zadać sobie pytanie, czy to już koniec, czy nie ma dla człowieka przyszłości. Bóg przewidział w boskim planie możliwość otrzymania życia wiecznego przez każdego człowieka. Zwróćmy sobie uwagę na pierwszy list do Tymoteusza, trzeci rozdział, drugi rozdział, wiersze od 3 do 6. Pierwszy list apostoła Pawła do Tymoteusza, drugi rozdział, wiersze od 3 do 6. Albowiem to jest rzecz dobra i przyjemna przed Bogiem Zbawicielem naszym, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i ku znajomości prawdy przyszli. Boć jeden jest Bóg, jeden także pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który dał samego siebie na okup za wszystkich, co jest świadectwem czasów jego. Szanowni państwo, czytaliśmy, że Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni. Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli uwolnieni od od grzechu Adamowego i aby otrzymali stosowną sposobność, możliwość otrzymania życia wiecznego we wspaniałych, szczęśliwych warunkach królestwa Bożego na ziemi. O tym królestwie sobie za chwileczkę powiemy, ale mówimy o przyszłości, o tym, co dopiero nadejdzie. A co z ludźmi, którzy w obecnym czasie kochają Boga, kochają Jezusa i chcą przybliżać się do Stwórcy? A więc jedynie ci, którzy zostali ponownie przyjęci przez Boga, którym Bóg ponownie pozwolił wejść w związek przymierza, cieszą się obecnie przywilejem modlitwy. W taki sposób był traktowany naród izraelski. znajdował się pod przymierzem zakonu i w związku z tym świątynia w Jerozolimie nazwana została domem modlitwy. Miała ona służyć szczególnie narodowi żydowskiemu, ale wszystkie narodowości miały możliwość stania się żydowskimi prozelitami, tym samym otrzymania wszystkich przywilejów Żydów, a więc również przywileju modlitwy. Pan Jezus, który przyszedł na ziemię jako człowiek, jako Żyd, jako Izraelita, za sprawą swojej własnej lepszej ofiary za grzechy, uczynił świętymi i godnymi dostąpienia jeszcze wyższego przywileju modlitwy tych, którzy zostali jego uczniami i szczególnymi naśladowcami. Począwszy od zesłania Ducha Świętego, byli oni nazywani Bożymi Synami. Początkowo byli to jedynie wierzący Żydzi, ale po śmierci Pana Jezusa również i poganie dostąpili tego przywileju. Wszyscy wierzący poganie począwszy od Korneliusza zostali przyjęci jako spłodzeni z ducha synowie i jako takim został im udzielony przywilej modlitwy. Ich wiara przejawiała się w tym, że przyjęli do swojego serca wskazówki Pana Jezusa, zaczęli postępować w zgodzie z nimi i wiarę w Boga uznali za nadrzędną rzecz w swoim życiu. poświęcili mu cały swój czas i wszystko co posiadali. Szanowni państwo, zapewniając nas, że Bóg Ojciec troszczy się o nas i jest zadowolony, że przychodzimy do niego ze szczerymi sercami. Pan Jezus informuje nas o warunkach, na podstawie których możemy spodziewać się, że Bóg odpowie na nasze modlitwy. Sięgnijmy do Ewangelii świętego Jana 15 rozdziału siódmego wiersza. Ewangelia świętego Jana 15 rozdział wiersz siódmy. Jeśli we mnie mieszkać będziecie i słowa moje w was mieszkać będą, czego byście chcieli, proście, a stanie się wam. Co to znaczy? Otóż to znaczy, że nadrzędną myślą w naszym życiu będzie zadowolenie stwórcy. Gdy będziemy podejmować jakąkolwiek rzecz do zrobienia, to najpierw zadamy sobie pytanie, czy Bóg by to zaakceptował? Czy Pan Jezus postąpiłby podobnie, jak my chcemy postąpić? Będąc w takim nastawieniu, to z pewnością będziemy Pana Boga prosić w modlitwach tylko o to, co Bóg akceptuje i co popiera. Pan Jezus, gdy kończył swoją modlitwę w ogrodzie Getsemane, powiedział: "Nie moja wola, ale twoja niech się stanie". Gdybyśmy te słowa przenieśli na nasze podwórko, na nasze modlitwy, to brzmiałyby: "Nie to, co ja chcę". Ale co ty chcesz, Panie? To niech się stanie. Nasze modlitwy w takim stanie będą raczej dziękczynieniem za otrzymane błogosławieństwa, wyrazem wiary, ufności, powierzeniem naszej drogi Panu, ufnie realizującemu daną nam obietnicę, że w takich warunkach wszystkie rzeczy dopomagają dla naszego dobra. Nie tylko te dobre, przyjemne chwile, kiedy wszystko nam się układa, mamy dobrą pracę, znajomych, pieniążki na koncie, ale wtedy, kiedy jest źle, kiedy jest smutno, kiedy jest ciężko, bo właśnie takie doświadczenia kształtują nasz charakter. Dlatego też cokolwiek mogłoby się wydarzyć, możemy wierzyć, że odpowiedź na nasze modlitwy nadeszła. Spróbujmy sobie teraz odpowiedzieć na pytanie, dlaczego apostołowie zapytali Pana, jak się mają modlić? Czyżby do tej pory tego nie robili? Przecież będąc Żydami w zgodzie z przykładem naszego Pana Jezusa Chrystusa byli przyzwyczajeni udawać się do Boga w modlitwie. Otóż z pewnością zdawali sobie sprawę, że skoro nauki Pana Jezusa różnią się znacznie w pewnych punktach od nauk głoszonych przez uczonych w piśmie nauczycieli żydowskich i faryzeuszy, to również jego koncepcja modlitwy będzie prawdopodobnie odmienna. Pragnęli więc otrzymać w tym względzie instrukcje zgodnie z jego rozwiniętymi naukami. W Piśmie Świętym opisano kilka przypadków, kiedy to Pan Jezus modlił się głośno w obecności swoich uczniów. Jest to między innymi dowód na to, że modlitwa publiczna wśród innych osób jest właściwa, krótka, zwięzła do tematu. Ale niemniej jednak metodą stosowaną zazwyczaj przez naszego Pana było udawanie się do Ojca w samotności, na osobności, kiedy nikt nie słyszał zgodnie ze zwyczajem, który opisał swoim uczniom. Ewangelia świętego Mateusza, szósty rozdział, wiersz szósty. Ewangelia świętego Mateusza, szósty rozdział, szósty wiersz. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do swego pokoju, zamknij drzwi i módl się do twego ojca, który jest w ukryciu, a twój ojciec, który widzi w ukryciu, odda ci jawnie. Pan Jezus postępował w duchu tego zalecenia wtedy, gdy oddalił się do swoich uczniów, udając się na górę, aby tam modlić się w samotności. Mamy też kilka relacji mówiących, iż znaczną część nocy spędzał właśnie na modlitwach, na rozmowie z ojcem. A skoro doskonały Syn Boży potrzebował duchowej społeczności i łączności ze swoim ojcem, aby prowadzić dalej powierzoną mu pracę, to tym bardziej jego naśladowcy. Ci, którzy w niego uwierzyli i zdecydowali się iść jego śladami, ci, którym pod każdym względem brakuje mądrości posiadanej przez niego, doskonałego człowieka, mają o wiele większą potrzebę ciągłego oczekiwania ze strony Pana kierownictwa, pociechy, wzmocnienia, wszystkiego, co jest niezbędne we wszystkich próbach i trudnościach, jakie można spotkać na swojej życiowej drodze. Prawdopodobnie kiedy Pan Jezus wrócił do swoich uczniów po okresie takiej właśnie osobistej społeczności z Bogiem, uczniowie poprosili go o nauczenie ich właściwej modlitwy. Możemy przypuszczać, że gdyby nasz Pan, Pan Jezus miał zwyczaj częstszego, głośnego modlenia się w ich obecności, wiedzieliby jak na własny użytek naśladować styl jego modlitwy. Gdy Pan Jezus powiedział do apostołów: "Wy tedy tak się módlcie", to podał im nie tyle dokładne słowa modlitwy, które należy automatycznie powtarzać. ale raczej ogólną próbkę sposobu modlenia się, co ich modlitwa powinna zawierać w sobie, bo trudno sobie wyobrazić, żeby Pan Jezus spędzał całe godziny na modlitwach, używając przy tym tak krótkiej formy jak ta, którą zalecał swoim apostołom. Przyjmując rzecz na zdrowy rozsądek, należy przypuścić, że przestrzegał on przedstawionego porządku modlitwy. A więc na samym początku zwracał się on do czczonej osoby, wymieniając adresata modlitwy lub też wypowiadając inwokację. Wiersz Dwiąty, szósty rozdział Ewangelii Świętego Mateusza. Kolejno sobie teraz będziemy analizować treść tej modlitwy. Ojcze nasz, któryś jest w niebie, wyrażenie Ojcze nasz było prawdopodobnie nowością dla Żydów, ponieważ dotychczas stanowili oni dom sług. Apostołowie mieli przez to rozumieć, że z chwilą, gdy utożsamili się z Panem Jezusem, otrzymali przywilej uważania się za synów bożych. Boga za swego ojca. Był to być może jeden z tych punktów, które nie były dotychczas dla nich jasne. Prawdopodobnie słyszeli oni, jak Pan Jezus zwracał się do Boga, nazywając go swoim ojcem i zastanawiali się pewnie, czy i oni, czy i oni również otrzymali ten sam przywilej zwracania się do niego w ten sposób, czy też nie. Ta modlitwa stała się dla nich zapewnieniem, że Bóg od tej pory uważa już ich nie tylko za sług, ale również za synów. Powyższe oświadczenie, to co sobie powiedzieliśmy, pozostaje w zgodzie ze słowami apostoła Jana. Ewangelia świętego Jana pierwszy rozdział, wiersz 12. Lecz wszystkim tym, którzy go przyjęli, dał moc, aby się stali synami Bożymi. To jest tym, którzy wierzą w jego imię. Jest to wyraz szczególnego umiłowania. Ten przywilej zwracania się do Boga słowami: "Ojcze nasz rozciąga się na wszystkich poświęconych Bogu na służbę, którzy zdecydowali się służyć mu z całego serca, myśli, duszy i siły." Rozumiem, że takie zbliżanie się do Boga w modlitwie zabiera zawiera w sobie kilka elementów. A więc przede wszystkim zawiera sobie wiarę w istnienie. najwyższego Stwórcy. Po drugie, zrozumienie, że jesteśmy od niego zależnymi. Po trzecie, wiarę, że pojednanie z Ojcem zostało dokonane przez odkupiciela, przez Jezusa Chrystusa, który za nas umarł na krzyżu. Po czwarte, zrozumienie, że Bóg już więcej nie potępia modlącego, ale przyjmuje go za swego syna przez pryzmat sprawiedliwości Chrystusa. Więcej nawet ono znaczy także, iż proszący uznaje, że również są inni synowie Boży, którzy podobnie jak i on porzucili grzech i zostali przyjęci do Bożej rodziny. Zwróćmy uwagę. Początek modlitwie mówi nam Ojcze nasz, a nie Ojcze mój. Czyli nie jest to modlitwa, nie mówimy tylko o sobie, ale ma na myśli mamy dobro całej Bożej rodziny. I teraz pytanie, gdzie ta Boża rodzina jest? Które to wyznanie religijne? Może to są bracia katolicy, może bracia adwentyści, baptyści, bracia Świadkowie Jehowy, a może świecki ruch misyjny Epifania. Biblia wyraźnie podaje, że nie wyznanie zbawia człowieka, ale wiara w Jezusa Chrystusa. I bez względu na to, w jakiej denominacji się znajdujemy, jeżeli uwierzyliśmy, że Jezus jest naszym Zbawicielem, wiemy, że istnieje Bóg i chcemy pokutować, zmieniać się, przyjmujemy do naszego serca myśli, duszy i siły Boga, to stanowimy lud Boży i mamy przywilej modlitwy do Stwórcy. Im bardziej to pojmujemy, tym widzimy ważność tej wspaniałej modlitwy. Dalej modlitwa mówi: "Niech będzie uświęcone twoje imię". A więc im bardziej pojmujemy, że modlitwa jest wyjątkowym przywilejem, tym ostrożniejszym i pilniejszym będzie ten, co tego przywileju dostąpił, aby używać go w sposób jak najbardziej pobożny. Wyobraźmy sobie, że chcielibyśmy udać się na audiencję do naszego prezydenta, premiera lub też innej ważnej osobistości. To jeżeli taka audiencja w ogóle doszłaby do skutku, to z pewnością byśmy zostali poinformowani o czasie, kiedy ona ma się odbyć, jak długo ona będzie trwała, jakie tematy mamy poruszać, no i oczywiście jak mamy się ubrać. A to jest rozmowa tylko z człowiekiem. A my w naszych modlitwach udajemy się do najwyższego stwórcy. A więc wszyscy ci, co mogą zjawić się przed obliczem króla wszechświata, z pewnością mają wielką ocenę majestatu króla wieczności. Przybliżać się będą do niego w duchu pobożności, w duchu uwielbienia. A to wszystko mieści się w słowie: "Święć się imię twoje". Zwrot ten wyraża adorację, docenienie boskiej dobroci, wielkości oraz odpowiednią cześć dla niego. Szanowni państwo, gdy kierujemy do Pana prośbę, to pierwszą naszą myśl nie ma być myśl samolubna, dotycząca nas samych, ani też taka myśl, która odnosiłaby się do spraw tych, którzy, którzy są nam bliscy, do naszych rodzin, do naszych przyjaciół, ale to właśnie Bóg powinien być pierwszy we wszystkich naszych myślach, zamierzeniach i planach. Nie mamy modlić się o nic takiego, co nie pozostaje w zgodzie z czcią dla imienia naszego niebieńskiego ojca. Nie mamy pragnąć niczego dla nas samych lub dla naszych bliskich, czego nasz stwórca nie zaaprobowałby całkowicie. być może, że żaden z przymiotów serca praktykującego obecnie chrześcijanina nie znajduje się w stanie większego niebezpieczeństwa niż właśnie ta myśl o szacunku dla Boga, któremu grozi zanik. Żyjemy w czasach, kiedy następuje całkowity brak autorytetów, również i w sferze religijnej. Wiersz 10. Niech przyjdzie twoje królestwo. Niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie. Jak już powiedziałem, różne części modlitwy pańskiej powinny być rozumiane przez lud Boży jako wytyczne, wskazujące na ogólny charakter ich próśb, a nie koniecznie, że akurat dokładnie mają być wypowiadane. Myśli prawdziwych uczniów Jezusa Chrystusa powinny być skierowane na ten fakt, że żyjemy w trudnych, ciężkich warunkach. Kiedy bogiem tego świata jest szatan, obecne warunki grzechu i śmierci nie będą jednak trwały wiecznie. Bóg przygotował i obiecał królestwo, które swoim zasięgiem obejmie całą ziemię, w którym będzie panował pokój, szczęście i sprawiedliwość. Ale jak już powiedzieliśmy, to należy do przyszłości. A co teraz? Wszyscy ci, którzy uznali Jezusa jako swego króla, którzy są ambasadorami tego przyszłego królestwa, które nadejdzie na Ziemię, muszą być odłączeni od ducha tego świata do takiego stopnia, że będą tęsknić za panowaniem sprawiedliwości, chociaż doskonale będą zdawać sobie sprawę z tego, że to obejmuje zburzenie wszystkich niesprawiedliwych instytucji, bo królestwo Boże że nie może nadejść, kiedy nikt go nie oczekuje. Dopiero wtedy, kiedy ludzie nie tylko będą mówić, że wierzą w Boga, ale będą mieli go w swoim sercu, w swoim umyśle, będą go mieli na pierwszym miejscu. Możemy spodziewać się, że takie królestwo nadejdzie. Wiersz 11. Daj nam dzisiaj naszego powszedniego chleba. Drodzy internauci, w jakiejkolwiek miejscowości idziemy do sklepu, półki uginają się od towarów. Różne, różniste, najsmaczniejsze, jakie możemy sobie wyobrazić. Ulicą jeżdżą samochody, wspaniałe, piękne domy również. No nasz sąsiad ma taki dobry samochód. Czy o to mamy się modlić, aby również to mieć? Przecież ta modlitwa Daj nam dzisiaj naszego powszedniego chleba nie jest prośbą o smakołyki, a tylko wyrażenie ufności w Bogu, że on zaopatrzy nas zgodnie z jego obietnicą, że chleb i woda będą nam zapewnione. Zwróćmy uwagę na 31 i 32 wiersz tego szóstego rozdziału. Nie troszczcie się więc, mówiąc: "Cóż będziemy jeść? Albo co będziemy pić, albo w co się ubierzemy, bo o to wszystko poganie zabiegają. Wie bowiem wasz ojciec niebieski, że tego wszystkiego potrzebujecie. My możemy poświęcić na zdobycie dóbr materialnych całe nasze życie. Pracować od rana do nocy. Będziemy mieli trochę więcej niż sąsiad. Ale co nam to da? Do grobu tego nie weźmiemy. Pan Jezus powiedział: "Nie skarbcie", czyli nie zdobywajcie sobie skarbu na ziemi, gdzie jemul i rdza niszczą, złodzieje podkopują i kradną, ale skarbcie, zdobywajcie skarby w niebie. Dlaczego? Bo tylko nasz dobry i prawy charakter, to co znajduje się w naszym sercu, zabierzemy ze sobą do grobu. I gdy nastąpi radosna nadzieja zmartwychwstania w królestwie, to tym bogactwem będziemy się cieszyć. Zauważyliśmy już, że modlitwy tej tego wzoru modlitwy byli nauczeni ci, którzy zostali uznani za doskonałych w Chrystusie, którzy poświęcili się, aby kroczyć jego śladami po wąskiej drodze. Należy więc rozumieć, że wznoszącym tę prośbę jest człowiek, który zrezygnował z własnego ja na korzyść spełnienia woli Bożej. A to znaczyłoby, że najgłówniejszym dla niego pokarmem jest pokarm duchowy, konieczny do zorientowania się, co i jak robić, aby Panu się jak najbardziej podobać przy takim zaopatrzeniu w doczesne potrzeby, jakie Ojciec niebiański uzna za najlepsze. Biblia mówi, że trudniej będzie bogatemu wejść do królestwa Bożego. Człowiek, który nie opływa w dostatek, jest bardziej szczęśliwy niż ten, którzy, który musi się martwić o swoje majętności. Dlatego też Pan Jezus chciał zwrócić uwagę na to, aby nie przykładać nadmiernej wagi do zdobywania dóbr doczesnych, materialnych, ale aby walczyć o swoje zbawienie. Wiersz 12. I przebacz nam nasze winy, jako i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili. Grzechy, o jakich tutaj jest mowa, nie dotyczą grzechu pierworodnego, bo o przebaczenie tego grzechu nie mamy się modlić, gdyż niebiański ojciec już uczynił zarządzenie ku odpuszczeniu tego grzechu przez tym, co przyjmują Jezusa Chrystusa. Bóg w swoim miłosierdziu przygotował odkupiciela i w Piśmie Świętym czytamy, że Chrystus umarł za grzechy nasze według pism. On jest ubłaganiem za grzechy nasze. On sprawiedliwy umarł za niesprawiedliwych, abyśmy mieli przystęp do Boga, abyśmy w imieniu Jezusa mogli do niego się przybliżać. A więc grzechy, czyli winy wspomniane w tej modlitwie, są to nasze własne upadki, nasze własne grzechy popełnione już po naszym przyjściu do Boga, kiedy już zdecydowaliśmy się i śladami Jezusa. Z powodu naszej niedoskonałości nie możemy zawsze czynić tego, co byśmy chcieli, a z czego Bóg byłby zadowolony. W pewnym znaczeniu są to nasze winy, niedociągnięcia wobec naszych zobowiązań względem Ojca, jakie popełniamy. Kiedy zaczęliśmy iść śladami Jezusa Chrystusa. Wstąpiliśmy na nową drogę życia, która wymaga, abyśmy chodzili nie według ciała naszych cielesnych pożądliwości, ale według ducha. A postępując według ducha zauważamy, że wymagania te są większe niż jesteśmy w stanie je wypełnić. I stąd są to właśnie nasze winy. Szanowni państwo, czy zdarzyło się wam kiedyś chcieć pomóc drugiemu człowiekowi albo słowem, albo uczynkiem, a okazało się, że to nie tyle mu pomogło, ale zaszkodziło. Jak się wtedy czujemy? Smutno nam źle, ale już to się stało. To jest jedna z takich win, z takich naszych upadków. O odpuszczenie tych uchybień i mimowolnych przestępstw jest naszym przywilejem modlić się. Dzięki boskiemu zarządzeniu zasługa Chrystusowa nie tylko przykrywa nasze grzechy, które już kiedyś popełniliśmy, ale także daje przykrycie naszych słabości, które przytrafiają nam się obecnie. Każdego dnia, kiedy rano wstajemy, mamy przed sobą cały dzień. Po to jest między innymi potrzebna ranna modlitwa, aby prosić Boga o pomoc, aby był z nami przez cały ten dzień. A wieczorem, kiedy przybliżamy się do Boga, dziękujemy mu za przeżyty dzień, przepraszamy za to, co uczyniliśmy niewłaściwie i prosimy go o dalszą pomoc. Dlaczego to jest potrzebne? Bóg przecież mógłby zastosować zasługę Chrystusową i do tych win, które popełniamy, wybaczyć nam je bez potrzeby wspominania ich przez nas. dla naszej korzyści zarządził on jednak tak, że my musimy o to prosić, ponieważ czyniąc to uczymy się, przede wszystkim uczymy się zwracać uwagę na nasze słabości, że że jesteśmy upadłymi ludźmi, grzesznymi ludźmi i bez Jezusa sobie nie możemy dać rady. Co więcej, jesteśmy przygotowani, gdy zwracamy uwagę na to, co zrobiliśmy źle na przyszłość, unikać tych błędów. Po drugie, przypominana nam jest ustawiczna zależność od zasługi Jezusa Chrystusa, od zasługi jego drogocennej krwi, bo gdyby nie było Pana Jezusa, to nie moglibyśmy zanosić naszych modlitw do Stwórcy, bo Bóg uznaje nas za doskonałych tylko poprzez jego zasługę. A bez wiary w Jezusa Chrystusa Bóg nikogo nie przyjmuje. Po trzecie, jesteśmy przez to pobudzeni do miłosierdzia, wspaniałomyślności, szczodrobliwości wobec drugich, którzy również mogą popełniać błędy względem nas. Być może chcieli nam pomóc zwrócić na coś uwagę, a obróciło się to na naszą niekorzyść. Zwróćmy jak sprawiedliwe i mądre jest boskie zarządzenie, które wymaga, abyśmy prosząc o miłosierdzie przyznali jednocześnie wobec Pana, że my również jesteśmy miłosiernymi i przebaczającymi drugim, z którymi się często spotykamy, a którzy mają wobec nas jakieś zobowiązania. Wyobraźmy sobie jakby to było, gdybyśmy na zewnątrz mówili: "Ja przebaczam, jest wszystko w porządku, ale w sercu myślałbym: "Nie, ja tego do śmierci nie zapomnę". I teraz sparafrazujmy te słowa. Odpuść nam nasze winy, tak jak ja odpuszczam naszym winowajcom. Czyli nie odpuszczaj mi mojego grzechu, bo i ja nie chcę go odpuścić. A więc widzimy, że to zalecenie, żebyśmy prosili o wybaczenie grzechów zachęca nas, abyśmy przynajmniej w naszych sercach starali się być naśladowcami miłego syna Bożego i naszego ojca, który jest w niebie, bo dzięki temu będziemy w stanie wyrobić sobie jak najlepszy charakter i mieć uznanie u Pana, co jest konieczne, aby móc wieczne życie otrzymać. Wiersz 13. I nie wystawiaj nas na pokusę, ale wybaw nas od złego. Orzeczenie to nie do końca jest jasne, zwłaszcza z perspektywy listu świętego Jakuba pierwszego rozdziału 13 wiersza. List świętego Jakuba, pierwszy rozdział, 13 wiersz. Niech nikt, gdy jest kuszony, nie mówi: "Jestem kuszony przez Boga". Bóg bowiem nie może być kuszony do złego, ani sam nikogo nie kusi. Szanowni państwo, powiedzieliśmy sobie, że bogiem tego świata jest szatan i on zawsze stara się być gotowy do tego, aby atakować naśladowców Jezusa Chrystusa. Tak robił w przypadku Pana Jezusa i tak robi w przypadku jego uczniów, jego naśladowców. Pamiętamy jednakże, że próby i doświadczenia są potrzebne do naszego duchowego rozwoju. A jeżeli one są potrzebne, jeżeli są według Bożego zarządzenia, czyli Bóg pozwala na takie doświadczenia, to nie byłoby dla nas właściwym modlić się, aby Bóg zachował nas od wszystkich doświadczeń i pokus. Ponieważ apostoł Paweł w liście do Żydów w 12 rozdziale a ósmym wierszu powiedział tak: List apostoła Pawła do Żydów 12 rozdział wiersz ósmy a jeśli jesteście bez karania którego wszyscy są uczestnikami wtedy jesteście benkartami a nie synami. A więc musimy, gdybyśmy zauważyli, że Bóg nagle przestał się nami interesować, to znaczyłoby, że nas odrzucił. Dlatego też spójrzmy, jaka myśl w tym zdaniu się zawiera. Nie wystawiaj nas na pokusę, która byłaby za ciężka dla nas. Czyli nie opuszczaj nas w pokusie, ale nas zbaw ode złego. Myśl taka jest zupeł zupełnej zgodzie z całym świadectwem słowa Bożego. Mamy obietnicę, lecz Bóg jest wierny i nie pozwoli, żebyście byli kuszeni ponad wasze siły, ale wraz z pokusą da wyjście, żebyście mogli ją znieść. Przypomina mi się tutaj, szanowni państwo, taka myśl, że bez względu na to, gdziekolwiek się znajdziemy, jaka sytuacja nas spotka, to nigdy nie jesteśmy sami. To nam, ludziom wydaje się, że nie ma wyjścia z danej sytuacji, że już jesteśmy przegrani. Jest w sieci taki wiersz ślady na piasku, który wyraźnie obrazuje jak sami jesteśmy w naszym codziennym życiu. We śnie szedłem brzegiem morza z Panem, oglądając na ekranie niebał przeszłość mego życia. Po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady, mój i pana. Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad odciśnięty w najcięższych dniach mego życia i rzekłem: "Panie, postanowiłem iść zawsze z tobą. Przyrzekłeś zawsze być ze mną. Czemu zatem zostawiłeś mnie samego wtedy, kiedy było mi tak ciężko?" Odrzekł Pan: Wiesz synu, że cię kocham i nigdy cię nie opuściłem. W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad, ja niosłem cię na moich ramionach. Szanowni państwo, nie wiem jak państwo, ale ja to w swoim życiu doświadczyłem, że są takie sytuacje, kiedy nie widzimy wyjścia, kiedy nie wiemy co zrobić i jak począć i nagle tak jak gdyby niebo się rozjaśniło. Jest wyjście z sytuacji i wszystko układa się na naszą korzyść. Pan Jezus, drodzy, drodzy państwo, drodzy internauci nie uczył swoich uczniów, jak mają się modlić, zanim nie został o to poproszony. Ale nie oznacza to jednak, że nie chciał dać im żadnej instrukcji. Wręcz przeciwnie, on chciał, aby oni pojęli potrzebę i właściwość modlitwy, aby zapragnęli dalszej nauki. Szanowni państwo, Bóg nie czeka, aż my staniemy się biegłymi w używaniu języka i w formalnym wyrażaniu naszych próśb. Możemy przystąpić do niego w naszej niedoskonałości i tak jak potrafimy wyrazić mu nasze przywiązanie, naszą ocenę, nasze zaufanie. Myśl jednak tutaj się kryje taka, że im bardziej oceniamy przywilej modlitwy, to starać się będziemy, aby tego przywileju używać w sposób możliwie najprzyjemniejszy dla Boga, do którego się zbliżamy. Tak podsumowując, czemu Bóg chce, abyśmy go prosili, zanim udzieli naszych nam błogosławieństw? Możemy być pewni, że jest to dla mądrego celu, bo on chce, abyśmy odczuwali nasze potrzeby. Także chcę, abyśmy oceniali przywilej, który nam daje. Chcę również, abyśmy oczekiwali jego odpowiedzi i żeby przez wszystkie nasze doświadczenia, które przechodzimy, on chce, abyśmy wzrastali jako prawie chrześcijanie, abyśmy stawali się coraz lepszymi ludźmi. Chciałbym zwrócić teraz uwagę jak ważną rzeczą jest korzystać z tego przywileju, jeżeli już go mamy. Pan Jezus wiele godzin spędzał na modlitwie i nie chodzi tu tylko o publiczną modlitwę, kiedy wszyscy nas słyszą i możemy powiedzieć to, co inni chcą usłyszeć, ale chodzi o sekretną modlitwę. To na osobności, kiedy zamkniemy się w swoim pokoju, czy pójdziemy gdzieś na osobne miejsce, uklękniemy i pomodlimy się. A więc sekretna taka modlitwa jest próbą szczerości. Publiczne nabożeństwa mogą być odprawiane z różnych pobudek, zarówno z dobrych, jak i złych. Lecz taka sekretna modlitwa nie może wypływać z żadnych innych jak tylko czystych pobudek z miłości ku Bogu. Bo tylko człowiek, który kocha Pana Boga i chce być przez niego kochanym, wznosi się do Boga indywidualnie i szuka prywatnej z nim rozmowy. Bo człowiek obłudny może modlić się publicznie lub nawet w gronie rodzinnym. Tam widzą go inni. Lecz taki człowiek nie będzie modlił się indywidualnie na w samotności, a niekiedy jeżeli spróbuje to uczynić, to szybko przestanie, zaniecha. Nie będzie znajdował w tym żadnej korzyści ani przyjemności. A więc do takiej modlitwy zdolny jest człowiek, który pokocha Boga i ma przeorane serce. Bo człowiek modlący się na osobności nie potrzebuje ograniczać swoich słów, nie potrzebuje powściągać swoich uczuć, bo tam niepotrzebne są ograniczenia. Łzy mogą płynąć, wzruszenie lub żal skruchy mogą być wyładowane bez obaw, że ktoś inny usłyszy. Tam nie ma nikogo, kto byłby tym rozdrażniony albo nazwałby to uczucie słabością lub obudą, bo tam słyszy nas Bóg. A czy nie ma takich wyznań do uczynienia, które tylko ucho Boże słyszeć powinno? A czy nie mamy takich tak zwanych piędach illesowych, o których wstydzimy się powiedzieć innym ludziom? Bóg to wysłucha. A więc takie miejsce odosobnienia jest bardzo korzystnym miejscem do modlitwy, bo tam nie ma świata, nie ma pychy, nie ma namiętności. Tam jest Bóg Jezus i Święty Boży Duch. Taka sekretna modlitwa przygotuje chrześcijanina lepiej do chrześcijańskiego życia. Wychodzi on orzeźwiony boską łaską i ma siłę do tego, aby służyć Bogu najlepiej, jak potrafi. Na zakończenie chciałem powiedzieć, że jest możliwość używania dłuższych i krótszych słów modlitwy publicznej, indywidualnej. nie muszą to być słowa modlitwy Ojcze nasz. Możemy się modlić idąć do pracy lub z niej wracać wtedy, kiedy bardzo mamy mało czasu w myślach. Nie musimy wypowiadać tych słów słowami słowami. Wypowiadać je, żeby były słyszalne. To może być w myślach. Przykład takiej modlitwy znalazłem bardzo krótkiej, oddającej sedno życia chrześcijanina. Panie, daj mi pogodę ducha, abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę. odwagę, abym zmieniał to, co zmienić mogę i mądrość, abym odróżniał jedno od drugiego. Szanowni państwo, to tyle, co chciałbym powiedzieć w temacie modlitwy. Widzę, że dotarły do nas pytania. Pytanie pierwsze. Czy jest jakaś różnica, w której denominacji się modlimy i gdzie nasze modlitwy są wysłuchiwane? Gdybyśmy spojrzeli na nasz kraj, to denominacji religijnych mamy mnóstwo. Szatan zamienia się w anioła światłości i próbuje przekonać każdego, że jego religia jest najlepsza, najwłaściwsza i że ona daje zbawienie. Tak nie jest. Tak jak wspomniałem, Bóg dał pewne warunki. które każdy człowiek bez względu w jakiej jest denominacji religijnej, jeżeli je wypełni, to Bóg takiej modlitwy wysłucha. Jakie to warunki? Wiara w Boga, wiara w Jezusa Chrystusa, w jego okupową krew, że on na krzyżu umarł za każdego z nas indywidualnie. Wierzymy w to. i chcemy się zmieniać. Pokuta to zmiana swojego postępowania. Gdy mamy te trzy elementy, pozostan pozostaje nam jedynie poświęcić się Bogu na służbę, uznać, że on jest głównym celem naszego życia, bo tylko Bóg i jego Syn Jezus Chrystus mogą doprowadzić nas do otrzymania wiecznego życia. Czy jest jakieś specjalne miejsce do modlitwy? Może to jest budynek, który nazywamy kościołem. Może jest to sala królestwa, a może jakiś dom modlitwy. Pan Jezus chodził na górę się modlić do ojca. To były jego najdłuższe modlitwy, które najwięcej mu dawały. Tak samo jest z jego naśladowcami. Gdy przychodzimy do Boga w modlitwie. Nie tak, żeby nas widzieli. To może być pokój, to może być droga do pracy, kiedy nikt nas nie słyszy. To może być las, park lub jakiekolwiek inne miejsce. Tylko my musimy chcieć się modlić i robić to w sposób właściwy. Pytanie drugie. Czy można się pomodlić bezpośrednio do Pana Jezusa? Pan Jezus, Syn Boży, jest [Muzyka] naszym orędownikiem. Jest wstawia się za nami do Boga w modlitwie. Gdybyśmy pomodlili się do Pana Jezusa, myślę, że nic niewłaściwego by w tym nie było. Niemniej jednak Bóg Ojciec jest najwyższym we wszechświecie. Modlimy się do Ojca tak jak podaje modlitwa Ojcze nasz, któryś jest w niebie i zawsze przez Jezusa. Ta myśl powinna być nadrzędą w naszych myślach, w naszym umyśle. Bo gdybyśmy nasze modlitwy zanosili bez wstawiennictwa Jezusa, nie byłyby wysłuchane. Pytanie trzecie. Wszyscy się modlą, ale wydaje
