Faryzeusze- kim byli? Czy ich potępienie przez Jezusa ma dla nas znaczenie? | WIDEOKONFERENCJA [#38]
Słuchaj jako podcast
Pobierz MP3Kim byli faryzeusze i dlaczego Jezus ich potępił?
W 23. rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus Chrystus kieruje do faryzeuszy i uczonych w Piśmie jedne z najbardziej przejmujących słów całego Nowego Testamentu. Nazywa ich obłudnikami i porównuje do grobów pobielanych – pięknych na zewnątrz, lecz wewnątrz pełnych zepsucia. Skąd tak ostra ocena? Kim właściwie byli faryzeusze i co sprawiło, że ten ruch, zrodzony z gorliwości o Bożą chwałę, spotkał się z tak surową krytyką Zbawiciela?
Historyczne korzenie ruchu
Aby zrozumieć faryzeuszy, webinarium przenosi nas w głąb historii – aż do czasów Aleksandra Wielkiego i ekspansji hellenizmu na Bliskim Wschodzie. Po śmierci macedońskiego zdobywcy ziemia Izraela znalazła się w strefie wpływów Seleucydów, którzy systematycznie niszczyli żydożą tożsamość religijną: zakazywali obrzezania i święcenia szabatu, profanowali świątynię jerozolimską.
W odpowiedzi na postępującą hellenizację wyłoniły się dwa obozy:
- hellenizujący Żydzi – pragnący asymilacji z kulturą grecką
- hasydzi (starożytni pobożni) – gorliwie strzegący Prawa Mojżeszowego
To właśnie z tego drugiego środowiska wyrośli faryzeusze.
Faryzeusze – ludzie odłączeni
Nazwa faryzeusz pochodzi od hebrajskiego słowa oznaczającego kogoś odłączonego lub oddzielonego. Faryzeusze odcinali się od pogan, od świeckich Żydów, a nawet od innych ruchów pobożności – wszystko po to, by rygorystycznie przestrzegać Prawa.
Co warto wiedzieć o tym ruchu:
- Wywodzili się głównie z rzemieślników – namiotników, cieśli, piekarzy
- Cenili pracę i naukę religijną jako drogę do pobożności
- Obok pisanej Tory posługiwali się Torą ustną – zbiorem komentarzy i wyjaśnień nauczycieli
- Wierzyli, że wierne wypełnianie wszystkich przykazań jest drogą do zbawienia
Dlaczego Jezus ich zganił?
Problem nie leżał w samej gorliwości, ale w tym, co z biegiem czasu ją zastąpiło. Webinarium szczegółowo analizuje mechanizm, w którym zewnętrzna, widoczna pobożność staje się celem samym w sobie – a autentyczna relacja z Bogiem schodzi na dalszy plan. Faryzeusze pragnęli uchodzić za pobożnych, cieszyć się szacunkiem i autorytetem, podczas gdy ich serce pozostawało daleko od Boga.
Czy my też możemy być faryzeuszami?
To pytanie, które webinarium stawia każdemu słuchaczowi wprost: czy współczesny chrześcijanin może popaść w tę samą pułapkę? Zewnętrzna religijność bez wewnętrznej przemiany, przestrzeganie zasad bez miłości, dbałość o opinię innych zamiast szczerego szukania Boga – to zagrożenia równie aktualne dziś, jak dwa tysiące lat temu.
To spotkanie to nie tylko lekcja historii – to zwierciadło dla każdego wierzącego.
Serdecznie witam wszystkich. Mam nadzieję, że już wszyscy jesteśmy zgromadzeni, że każdemu zainteresowanemu udało się połączyć i wszyscy możemy pochylić się nad tematem, tematem związanym z faryzeuszami. Chciałem podziękować przy tej okazji twórcom tego portalu, gospodarzom. Dziękuję, że zaprosili mnie do udziału, że mam przywilej przedstawić wam jeden z tak wielu tematów biblijnych. Mam nadzieję, że będzie to dla nas wszystkich bardzo budujące, że ten czas nie będzie zmarnowany. A przecież przychodząc na to spotkanie, podłączając się do tej wideokonferencji, zaoferowaliście, daliście mi w prezencie coś, co jest najcenniejszego dla was. Daliście mi swój czas, dlatego postaram się jak najlepiej go wykorzystać, zagospodarować. Z tego co wiem to ten portal oferuje czat, a więc jest tutaj możliwość zadawania pytań. Po skończeniu tego krótkiego wykładu będę starał się odpowiedzieć na pytania. Tutaj z boku mam monitor i będę na nim widział pytania, które będą stawiane. Chciałem także zaproponować jeszcze jedną rzecz. Mianowicie jeżeli są jakieś tematy, które was szczególnie interesują. Chodzi o tematy z szeroko rozumianych zagadnień związanych z narodem żydowskim, z Izraelem w świetle wiary, w świetle sfery wiary. Jeżeli są takie tematy, to propozycje takich tematów możecie pisać w czacie. Jeżeli któryś z tych tematów będzie na tyle prosty, że będę w stanie się nad nim pochylić i coś przygotować, to być może gospodarze jakiś czas znajdą i wtedy będzie możliwość taki temat przedstawić. Więc zapraszam nie tylko do zadawania pytań, ale zapraszam także do pisania tych propozycji, tematów. Przechodzimy do naszego tematu. Zastanowimy się nad faryzeuszami. Będę chciał zrobić to w taki sposób, żeby całość tematu uchwycić. Najpierw najpierw przedstawimy sobie krótki rysyk historyczne. Mam nadzieję, że on nie będzie za długi, że osoby nie interesujące się historią nie będą za bardzo tym znudzone. Następnie, gdy już będziemy mieli tło historyczne uchwycone, wtedy zadamy sobie pytanie, kim byli faryzeusze? I gdy uchwycimy temat, kim byli faryzeusze, będziemy mogli przejść do czasów Jezusa i zastanowić się, co było powodem, że Jezus tak ostro ich potraktował, że ich potępił, zganił. Dlaczego? I gdy już będziemy widzieli przyczynę zganienia faryzeuszy, wtedy będziemy mogli zadać sobie pytanie, czy jest coś takiego w czasach współczesnych podobnego? co Pan zganił. A więc będzie to pytanie brzmiało, czy możemy w czasach współczesnych być takimi przysłowiowymi faryzeuszami? A więc szanowni państwo, przechodzimy do naszego tematu. Faryzeusze, tło historyczna. Aby zgłębić ten temat, musimy odbyć dość długą podróż w historii. Musimy cofnąć się mniej więcej do I wieku przed naszą erą, do czasu, gdy wielki grecki wódz Aleksander Wielki zbudował swoje imperium. zbudował to imperium w południowo-wschodniej części Europy i w znacznej części Azji. I w skład jego wielkiego imperium weszły między innymi tereny Azji Mniejszej, a także Syria i ziemia Izraela. W ziemi Izraela oczywiście najważniejsza była Judea i Jerozolima. I co ciekawe, gdy nadciągały wojska greckie Aleksandra Wilkiego, to Judea poddała się Grekom bez walki. W owym czasie arcykapłanem w Jerozolimie był Szymon zwany sprawiedliwym. Przydomek sprawiedliwy otrzymał ze względu na swoją głęboką pobożność, a także z tego powodu, że był bardzo życzliwy wobec swoich rodaków. I właśnie ten arcykapłan wyszedł z Jerozolimy na spotkanie Aleksandra Wielkiego i otworzył przed nim bramę miasta. Judea weszła skład imperium greckiego. Utworzona została prowincja nazwana Syria Dolna, a stolica tej prowincji znajdowała się w mieście Samaria. Aleksander Wielki, zwany macedońskim bardzo był przychylny Żydom. I w nagrodę za ich wierność, za lojalność, nie tylko, że oddał im część ziem, która część wcześniej należała do Samarytan, ale także zwolnił ich z płacenia danin, podatków w lata szabatowe, a więc był bardzo przyjazny wobec nich. No cóż, ale wszyscy ludzie umierają i Aleksander Wielki w młodym wieku zmarł i nastąpił [odchrząknięcie] rozpadkiego imperium. Rozpoczął się wtedy okres wojen między jego generałami, którzy pragnęli zbudować swoje własne królestwa. I ziemia Izraela wówczas znalazła się między przysłowiowym młotem a kowadłem. Z góry młot było jedno królestwo rządzone przez jednego z generałów. A na południu kowadło było drugie królestwo rządzonego rządzone przez innego greckiego generała. A więc w Syrii byli Seleucydzi, a w Egipcie Ptolemeusze, a pomiędzy nimi ziemia Izraela. I tych dwóch generałów toczyło między sobą wojnę. Większość tych wojen toczona była na ziemiach zamieszkiwanych przez Żydów. Początkowo ziemia Izraela weszła pod panowanie rodu Ptolemeuszów, którzy rządzili z Egiptu. Ptolemeusze byli przy tym bardzo przyjaźni Żydom. Obdarzali ich znacznymi wpływami. Żydzi posiadali także sporą autonomię i sporą niezależność. A przywództwo w Jerozolimy spoczywało w rękach arcykapłana. A jak wiemy, godność ta była dziedziczona. Arcykapłan posiadał przy tym obowiązek ściągania podatków z całej prowincji, od wszystkich mieszkańców, od Żydów, a także i innych narodowości, a następnie te wszystkie podatki przekazywał Ptolomeuszom do Egiptu. W tamtym czasie Żydzi bardzo się bogacili, wznosili wspaniałe rezydencje w Jerozolimie. Jednak bogactwo, jak to już bywa, przyniosło Żydom upadek moralności i coraz więcej Żydów zaczęło przyswajać sobie grecko greckie sposoby życia, greckie obyczaje i rozszerzała się rozwiązłość obyczajów, rozszerzała się rozpusta, a w umysłach spustoszenie czyniła grecka filozofia, szczególnie nauki Epikura, który głosił, że bogowie są obojętni na sprawy stworzenia i zalecał korzystania z uciech życia. No i z tego powodu wielu Żydów żyjących w tamtych czasach zaczęło korzystać z uciech życia. Czas płynął i około 198 roku przed naszą erą, czyli widzimy cały czas przed naszą erą ziemia Izraela przeszła pod panowanie tego drugiego rodu greckiego z północy, seleucydów. A oni rządzili z Syrii. Seleucydzi, jak już mówiliśmy, walczyli z tym drugim rodem z południa z Egiptu. I gdy przyjęli pod swoje panowanie ziemię Izraela, to sojuszników swojego wroga, Żydów, zaczęli poniżać. Odebrano im większość przywilejów. Zanim o tym coś powiemy, to taka ciekawostka. Mianowicie jeden z królów z tego rodu Syrii, grecki król, w tamtym czasie przymusowo przesiedlił 2000 rodzin żydowskich z Babilonii i Mezopotamii i osiedlił ich przymusowo w Azji Mniejszej. Wtedy powstały gminy żydowskie w takich miastach jak Efes, Sardes, Pergamon. To są miasta społeczności religijne, gminy żydowskie, które tak dobrze znamy z listu objawienia. To są te miasta, po których apostoł Paweł później podróżował. One właśnie wtedy powstały w ten sposób. My jednak wracamy do ziemi Izraela, a tam sytuacja Żydów się znacznie pogorszyła. Stracili oni swoją niezależność, stracili swoją autonomię, stracili możliwość pobierania podatków. A podatki pobierali poganie, narody okoliczne. No i jak to już bywa, wcześniej będąc uciskani przez Żydów, teraz chcieli się odegrać, zemścić. A więc sytuacja Żydów się bardzo pogorszyła. Wielu Żydów wówczas usiłując się schronić przed zemstą okolicznych narodów postanowiło schronić się po opiekę greckich panów. I wtedy zawiązało się bardzo silne, znaczące stronnictwo prohellenistyczne. Oni postanowili właśnie zasymilować się z kulturą grecką. To były osoby zamożne, bogate i oni nie chcą stracić swoich wpływów, swoich majątków. Zaczęli żyć po grecku, a swoją młodzież, swoje dzieci wychowywali całkowicie na styl grecki. A więc to był styl ćwiczeń fizycznych, aby przystosować młodzieńców do ingrzy sportowych, ale także ich wyszkolić do służby wojskowej. Dla zwolenników hellenizmu wszystko, co było związane z wiarą, a więc z judaizmem, to było wrogiem. A Pismo Święte, wówczas tylko Stary Testament, był największym wrogiem ich idei. Oni chcieli szerzyć Helenizm, a Pismo Święte czynił zaporę ich pragnień. Jak należałoby przypuszczać, pomiędzy Żydami zawiązało się wtedy stronnictwo pobożnych Żydów. To stronnictwo nazywane było asydyjczykami, albo inaczej z hebrajskiego hasydamy. Hasybi oczywiście nie możemy mylić tego z sektą żydowską hasydów, która powstała we wschodniej części Polski w średniowieczu na terenach Podola, Wołynia. Ukrainy od Balszentowa zaczynając. To są ci hasydzi, którzy do tej pory istnieją w społecznościach żydowskich. W literaturze żydowskiej, gdy się czyta o tych starożytnych hasydach, aby ich nie mielić współczesnymi hasydami, używa się sformułowania, które często występuje starożytni hasyci. A więc pobożni Żydzi, którzy byli bardzo gorliwi, wierzący i którzy uznawali praktykę słowa Bożego za świętą i nietykalną. I oni sprzeciwili się pragnieniom, sposobom działania hellenistów. I na czele tych hasydów starożytnych stał arcykapłan. Następne lata dla tych pobożnych Żydów były niezwykle trudne, bo stronnictwo helenistyczne sprzymierzone z Grekami coraz bardziej ich uciskało. Doszło do czegoś takiego, że zagrabiono pieniądze i skarby z świątyni w Jerozolimie, a to się stało za zgodą jednego z arcykapłanów. zakazywano w ogóle wiary żydowskiej, zakazano obrzędu obrzezania, zakazano obchodzenia szabatu, zakazano obchodzenia wszystkich świąt wskazanych przez Boga w Biblii. We wszystkich miastach żydowskich wznoszono posągi bogów greckich i nakazano oddawać im cześć oraz składać ofiary. Jednak szanowni państwo, miarę złego przelało poświęcenie świątyni w Jerozolimie Zeusowi. A gdy na ołtarzu postawiono, w świątyni na ołtarzu postawiono posąg Jowisza i na ołtarzu złożono ofiarę ze świni i krwią świni pokropiono ubłagalnię świątnicy Najświętszej, to przekroczyło wytrzymałość Żydów. W takiej miejscowości Modin jak się jedzie do Jerozolimy po lewej stronie na zboczak wzgórz w tamtych czasach to była wioska Modin tam teraz jest taki las zasadzony przez społeczność kanadyjską ewangeliści z Kanady bardzo mocno wspierali zasadzenie tego lasu, las kanadyjski i tam na zboczach tego wzgórza, blisko miejscowości Modin Kapłan Matatiasz będąc przymuszony wraz ze swoją rodziną do złożenia ofiary bożkowi pogańskiemu, odmówił pochylenia się przed pogańskim bożkiem. To bałwochwalstwo było i jego bunt przeciwko żołnierzom greckim doprowadził do wybuchu powstania żydowskiego, powstania mahabeuszy. W wyniku tej wojny Żydzi odzyskali swoją część swoich praw, odzyskali autonomię, ale to co najważniejsze odzyskali wolność religii. Ten okres, o którym mówiłem, który teraz zamykamy już w opisie, przyniósł Żydom nieuniknione zmiany. mianowicie te wpływy greckie już pozostały. Żydzi zaczęli się posługiwać językiem hebrajskim i językiem greckim, a w życiu codziennym zaczęto używać równolegle imion hebrajskich i greckich. I tak na przykład imię hebrajskie Jeszua miało swój grecki odpowiednik Jezus. I te dwa imiona funkcjonowały. I właśnie w tym momencie historycznym pojawiło się stronnictwo faryzeuszy. Mamy więc tło historyczne. Kim byli faryzeusze? Słowo faryzeusz wywodzi się z hebrajskiego słowa ferisaja i greckiego słowa farias. Te słowa można na język polski dosłownie przetłumaczyć jako ktoś odłączony albo ktoś oddzielony. Faryzeusze więc byli oddzieleni lub odłączeni. Od kogo? Z jakiego powodu i w jakim celu oni się odłączyli? No właśnie. Od kogo? W jakim celu? Szanowni państwo, oni odłączyli się od wszystkich pozostałych ludzi. Odłączyli się od pogan, odłączyli się od świeckich Żydów, ale odłączyli się także od tych pobożnych Żydów, o których mówiliśmy, hasidym, ci starożytni hasydzi. W jakim celu się odłączyli? odłączyli się w tym celu, by rygorystycznie przestrzegać prawo mojżeszowe, by żyć jak najbardziej pobożnie, zgodnie z zasadami, wskazówkami podanymi w słowie Bożym. Chcieli być pobożnymi ludźmi i przeciwstawiali się wszystkim wpływom halenizmu. Co ciekawe, faryzeusze byli bardzo skromnymi ludźmi i w większości byli to rzemieślnicy. To byli wytwórcy namiotów. wytwórcy sandałów, cieśle, piekarze i tym podobne zawody. Oni bardzo szanowali pracowitość. Uważali, że poprzez pracę, a także naukę religijną można wykształcić pobożność. Praca z nauką religijną, jak wierzyli, przyniesie pobożność. i z wielkim szacunkiem podchodzili do starego testamentu. A jak już mówiliśmy w tamtych czasach, Pismo Święte to był Stary Testament. Nowego jeszcze nie było. I te księgi, które były częściami składowymi Starego Testamentu, oni studiowali, analizowali, czytali, rozważali i bardzo poważnie je traktowali. A część najważniejszą dla nich stanowił pięcioksiąg mojżeszowy. Tora pragnęli osiągnąć zbawienie. Dla nich Tora była całością prawa Bożego. Jeżeli by się udało wszystkie te przykazania przestrzegać, to tak jak mówiło Pismo, ten kto będzie przestrzegać, te wszystkie przykazania żyć będzie. Jak oni wierzyli, w ten sposób osiągną zbawienie. Tego pragnęli, do tego dążyli. Dlatego odłączyli się od wszystkich innych. w tym celu, by to jedno czynić. Co ciekawe, oni poza torą pisaną, a więc te księgi Starego Testamentu, mieli także jeszcze torę ustną. Co to była Tora ustna? Tora ustna to były komentarze podawane przez ich nauczycieli duchowych. A więc gdy czytano księgi Starego Testamentu, napotykano na miejsca wersety, zasady, przykazania, nakazy biblijne, które były trudne do zrozumienia i nauczyciele duchowi dawali im wyjaśnienia, komentarze, szczegółowe wyjaśnienia, jak rozumieć daną sprawę. I suma właśnie tych komentarzy tworzyła torę ustną. W ten sposób stopniowo tworzyła się żydowska halacha. No jeszcze jedna ważna rzecz, o której musimy wspomnieć, bo faryzeusze, jak powiedzieliśmy, odłączyli się od tych starożytnych hasydów, starożytnych, pobożnych hasydów. Dlaczego się od nich odłączyli? Faryzeusze nie podzielali ich mesjańskich poglądów. Żydzi, jak wiemy, trafili wcześniej w niewolę babilońską. Dobrze wiedzieli, dlaczego trafili w niewolę babilońską. Bo nie przestrzegali prawa Bożego. Postępowali niezgodnie z prawem Mojżeszowym. Dlatego Nabuchodonozor z wojskami babilońskimi najechał ich, uprowadził ich w niewolę, Jerozolimę zburzył, a świątynię zrównał z ziemią. I Żydzi, gdy wrócili, resztka ich wróciła. Ci, którzy wrócili, postanowili odnowę religijną. postanowili żyć pobożni, aby nigdy więcej się to nie zdarzyło. Podczas niewoli babilońskiej prorok Daniel dał proroctwa, które wskazywały czas przyjścia Mesjasza, tak bardzo upragnionego. I Żydzi wiedzieli, że ten Mesjasz przyjdzie i czas do jego przyjścia odliczali. Faryzeusze nie zgadzali się z tym z tym z tym zrozumieniem proroctw chronologicznych. Odrzucali to. Nie podzielali wszystkich mesjańskich poglądów tych pobożnych hasydów. Dlatego się od nich odłączyli. Tak więc widzimy pewną charakterystykę faryzeuszy. Ludzie, którzy odłączyli się od ludzi świeckich, od ludzi o innych poglądach religijnych, aby bardzo mocno zaangażować się w praktykowanie religii, religijnego życia. Starali się być jak najbardziej pobożni. Można by powiedzieć, że dobrzy ludzie. Tak już jednak się zdarza, że pomiędzy pobożnymi ludźmi pojawia się wielu niegodziwych ludzi. chcieliby uchodzić za pobożnych, chcieliby się cieszyć szacunkiem, posiadać autorytet u innych, a więc zakładają szaty, starają się zachowywać tak jak pobożni, ale okazuje się, że w ich sercach, ich umysłach są zupełnie inne pragnienia i tak naprawdę w ich sercach i umysłach jest bardzo wiele uczuć i myśli. grzesznych, błędnych, światowych i samolubnych. I tak właśnie było z faryzeuszami. Takich faryzeuszy, którzy mieli w swoich sercach myśli i uczucia grzeszne, błędne, światowe i samolubne, nazywano swoim farbowani, farbowani, udawani. Później zaczęto nawet wyszczególniać siedem klas faryzeuszy, z których tylko jedna zasługiwała na miano prawdziwych faryzeuszy. Przyjrzyjmy się tym siedmiu grupom. A więc pierwsza grupa faryzeuszy to była grupa tych, którzy stawiali małe kroki i wciąż mówili do szybciej idących towarzyszy, by na nich poczekali, gdyż mają do spełnienia jakiś dobry uczynek i dlatego idą wolniej. Tak więc byli to ludzie, którzy bardzo powoli rozwój czynili. Bardzo powoli umiejętności stosowania zasad prawdy biblijnej rozwijali się bardzo powoli, ale że nie tylko sami się wolno rozwijali, to jeszcze prosili swoich towarzyszy, którzy szybciej się rozwijali, prosili, aby zwolnili. Niemądre, nierozsądne, prawda? Druga grupa faryzeuszy to ludzie, którzy udawali świętoszków do tego stopnia, że chodzili zamkniętymi oczami, aby nawet przypadkiem nie spojrzeć na kobietę. I tak postępując bardzo często wpadali na różne przeszkody na drodze, na mur, drzewo. Zdarzało się, że upadali na ziemię i głowę swoją rozwijali. Tak więc ta druga grupa faryzeuszy nie czyniła prawdziwego rozwoju w swoim sercu. Nie umiała się nauczyć samokontroli. Poprzestawała tylko na jakichś zewnętrznych praktykach. Nie dokonywali prawdziwej reformy wewnętrznej. Trzecia grupa faryzeuszy to ludzie, którzy okazywali swoją własną świętość przez chodzenie z głową bardzo mocną puchyloną ku ziemi, aby w ten sposób podkreślić swoją pokorę. Czwarta grupa faryzeuszy to ludzie, którzy prosili innych o wskazanie dobrych uczynków, które mogli uczynić zamiast samemu je dostrzec. nie posiadali takiej umiejętności samemu dostrzegania różnych sposobności uczynienia dobra. Przychodzili tylko pytali się, co mogę uczynić dobrego i czynili to dopiero wtedy, gdy było im to pokazane. Brak jakiejś takiej własnej inicjatywy, brak aktywności, gorliwości. Piąta grupa faryzeuszy to tacy ludzie, którzy starali się być pobożni, gdyżbali się Boga i jego kary. A więc ze strachu do Boga starali się zbliżyć. Nie z miłości, nie z wdzięczności za dobro, jakie otrzymali ze strony Boga, nie z oceny sprawiedliwości, prawości jego przykazań. Nie z tego powodu, że oceniają jego plan zbawienia, ale ze strachu. Bali się kary i z tego powodu przybliżali się do Boga. To była właśnie ta piąta grupa faryzeuszy. Szósta grupa faryzeuszy to były osoby, które okazywały pozory pobożności w celu osiągnięcia jakichś zysków ziemskich lub popularności wśród ludzi. A więc tak naprawdę chcieli być popularni, chcieli jakieś sprawy ugrać i z tego powodu starali udawać się faryzeuszy, tych, którzy są pobożnymi. No i siódmą grupą, siódmą, ostatnią grupą faryzeuszy to byli prawdziwi faryzeusze. Tacy, którzy z miłości do Boga starali się poznać i starali się pełnić jego świętą wolę. I takich było najmniej. Można powiedzieć, że Saul Starsu, później zwany apostołem Pawłem, był faryzeuszem. To był właśnie taki prawdziwy faryzeusz. On z serca, z całego siebie starał się poznać wolę Boga i starał się ją czynić tak, jak rozumiał. To był prawdziwy faryzeusz. Można powiedzieć o nim prawdziwy Izraelczyk. Takim on był. [odchrząknięcie] W tamtych czasach jeszcze istniało inne stronnictwo żydowskie, o którym bardzo króciutko powiemy. Byli to saduceusze. Byli oni potomkami kapłana Sadoka, stąd nazwa saduceusze. Kapłan Sadok sprawował świętą służbę w pierwszej świątyni wzniesionej przez Salomona. Jego potomkowie byli członkami rodu kapłańskiego i z nimi sprzymierzyła się szlachta żydowska, osoby zamożne i najbardziej wpływowe. Oni sadoceusze na pierwszym miejscu stawiali sprawy narodowe. Na pierwszym miejscu sprawali stawiali sprawę państwa. Sprawa narodu, sprawa państwa była dla nich ważniejsza od religii. I jeżeli były jakieś sprawy, które nie były po ich interesie, musieliby z czegoś zrezygnować, a widzieli, że zagrażałoby to interesom narodowym, to woleli zrezygnować z przestrzegania prawa Bożego w tym zakresie. Więc sprawy narodowe, sprawy państwowe były dla nich ważniejsze. To byli saduceusze. Odrzucali oni przy tym wszystko, co nie było zapisane w piśmie. A więc odrzucili oni torę ustną podaną przez nauczycieli duchowych faryzeuszy. To wszystko oni odrzucili i zostawili tylko to, co jest napisane w piśmie. Cała reszta, komentarze, wyjaśnienia podane przez nauczycieli duchowych odsunęli na bok. Był spór między faryzeuszami i saduceuszami. Z upływem czasu coraz bardziej pogłębiający się, coraz bardziej na stronnictwo saduceuszy wpływały wierzenia i poglądy greckie, a faryzeusze odrzucali to. Stopniowo z czasem faryzeusze zaczęli coraz bardziej dochodzić do najważniejszych stanowisk w narodzie żydowskim, obejmując ważniejsze urzędy i obejmując różnego rodzaju religijne trybunały i sądy. Ale w tamtym czasie istniało jeszcze jedna bardzo malutkie stronnictwo żydowskie. tak malutkie, że gdyby nie jeden historyk Juliusz Flawiusz, to tak naprawdę byś Józef Flawiusz byśmy nic o tym stronnictwie nie wiedzieli. To stronnictwo nazywało się eseńczykami. Oni nie mogli pogodzić się z zepsuciem faryzeuszy i saduceuszy i wynieśli się na pustynię, gdzie starali się wieść pobożne życie w niewielkich społecznościach. Każdego ranka dokonywali rytualnych obmyć, aby usunąć z własnego ciała wszystkie nieczystości. Te rytualne obmycia były nakazywane przez prawo mojżeszowe, więc oni to czynili. A że starali się być bardzo świętobliwymi, więc każdego ranka obmywali się. Od tych codziennych kąpieli nazywano ich zanurzycielami rannymi. W języku hebrajskim toblesza. W języku haldejskim eseńczycy. Oni oczekiwali przyjścia Mesjasza i oni pozostawili nam zwoje z humran. My jednak powróćmy do faryzeuszy. Gdy już wiemy w jakim okresie historycznym oni powstali, gdy już wiemy kim byli ci faryzeusze, to teraz musimy przyjrzeć się czasom Jezusa i zastanowić się dlaczego Jezus tak ostro ich zganił. Można by w tym miejscu przytoczyć wiele wersetów Pisma Świętego. Chciałbym jednak zwrócić naszą uwagę na fragment znajdujący się w Ewangelii Łukasza. Otwórzmy sobie Ewangelię Łukasza 11 rozdział. Odczytamy sobie wersety od 37 do 44. Powtórzę. Ewangelia Łukasza 11 rozdział wersety od 37 do 44. Czytam: Gdy jeszcze mówił, zaprosił go pewien faryzeusz do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz widząc to wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: Właśnie wy faryzeusze dbacie o czystość z zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jestździerstwa i niegodziwości. Nierozumniej. Czyż stwórca wewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Przepraszam, czy stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz na jałużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste. Lecz biada wam faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty i z wszelkiego rodzaju jarzyń, a pomijacie sprawiedliwość i miłość bożą. Tymczasem to należało czynić i tamtego nie opuszczać. Biada wam faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynkach. Biada wam, bo jesteście jako groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą. Szanowni państwo, pewien faryzeusz zaprosił Jezusa na ucztę do swego domu. Zaproszenie zostało szybko przyjęte i Jezus wszedł do tego domu i zasiadł do domu przy stole razem z innymi. Musimy w tym miejscu zauważyć, że Jezus nie dokonał wcześniejszego rytualnego obmycia. Tak już jest, że zwyczajowo było wymagane obmycie rąk, obmycie stóp. Często się w społecznościach żydowskich myje ręce. To jest taka charakterystyczna cecha, normalna. A Jezus tutaj nie obmył rąk, a zasiadł przy stole. Nie powinniśmy z tego wyciągać wniosku, że Jezus nie przestrzegał zasad higieny, że był nieczysty, że był niedbały. Raczej tu chodziło o fakt, że Jezus chciał zwrócić uwagę na jakąś ważną rzecz. Chciał wykorzystać ten fakt, że będzie dostrzeżone, że nie przestrzegał rytualnego obmycia, że celowo to zignorował. No i gospodarz domu zwrócił na to uwagę. Ten gospodarz był faryzeuszem. On uznawał Jezusa za człowieka bardzo wybitnego, bardzo pobożnego. Zaprosił go. Miał wielką, wielki szacunek do niego. Był bardzo zdziwiony faktem, że tak czcigodny gość nie dokonał rytualnego obmycia, a zasiadł do stołu. Jezus widząc zdziwienie faryzeusza, wykorzystał to do powiedzenia tych ważnych słów, które przeczytaliśmy sobie z Ewangelii Łukasza. W tych słowach on zwrócił uwagę, że spora część religijności faryzeuszy jest tylko zewnętrznym formalizmem, taką zewnętrzną ceremonią, która tak naprawdę nie dotyka wnętrza, nie dotyka prawdziwej istoty religijności, nie dotyka serca i umysłu jednostki, a Bóg właśnie szuka serc, serc czystych, oddanych jemu. Faryzeusze starali się zachować zewnętrzną czystość, ale ich wnętrza często były brudne. Ich serca, ich umysły bardzo często pożądały rzeczy nieczystych, nie podobających się Bogu, pomimo że na zewnątrz udawali w swoim codziennym postępowaniu ludzi bardzo pobożnych. Bóg jednak czyta serca i widział, że ich myśli i uczucia są grzeszne, błędne, samolubne i światowe. A wszystko to razem stanowiło duchową nieprawość. I właśnie to Jezus starał się pokazać faryzeuszom, że w oczach Boga najważniejszą rzeczą jest czystość serca. To tak jak z kubkiem. Może ktoś zwracać uwagę na zewnętrzną stronę kubka i dbać, żeby kubek z zewnątrz był czysty. Ale o wiele ważniejszą rzeczą jest dbanie o czystość wnętrza, bo tam znajduje się płyn, który wypijemy. Jeżeli on będzie brudny, to on zanieczyści nasze wnętrza. Dlatego właśnie pierwszą rzędną rzeczą jest dbanie o czystość wewnętrzną, a drugorzędną jest to, jak czystym się jest na zewnątrz. [westchnienie] W praktyce jest tak, że ci, którzy starają się o reformę wewnętrzną, ci, którzy starają się o oczyszczenie własnych serc i umysłów, obmycie ze zma, tacy stając się coraz bardziej czystymi wewnętrznie, wcześniej czy później stają się coraz bardziej czystymi na zewnątrz. A więc jeżeli ktoś doprowadza swoje serce, swoją wolę, swoje pragnienia, swój umysł, swoje myśli o coraz większej harmonii z wolą Boga i stara się ją pełnić w swoim życiu, to ktoś taki stopniowo coraz bardziej jest czysty i to wypływa z wnętrza. Można powiedzieć, że cała reforma religijna jednostki zaczyna się od wnętrza. Tam ona powinna rozpocząć się. Tam jest istota wszystkiego. Tam musi być ta przemiana prawdziwa w naszych uczuciach, pragnieniach, w naszej woli. Bo jeśli nasze uczucia stają się coraz czystszymi, to nasze myśli będą coraz czystssze. A owocem, konsekwencją tego będą coraz czystsze słowa i uczynki. Ale jeśli nasze uczucia są brudne, skażone i myśli są skażone, to nieuchronnie słowa i czyny też będą nieczyste. Stąd właśnie najważniejsza reforma dzieje się w sercu, w naszym wnętrzu. Chciałbym [odchrząknięcie] przeczytać jeszcze fragment z Ewangelii Łukasza, 16 rozdział werset 14. Ewangelia Łukasza 16 rozdział werset 14. Słuchali tego wszystkiego, chcieli na grosz faryzeusze i podrwiali sobie z niego. Ten werset zwraca nam uwagę na chciwość, zachłanność. Wskazuje na kogoś miłującego pieniądze. I chyba właśnie najpoważniejszym niedociągnięciem faryzeuszy było pragnienie. pragnienie pieniądza, chciwość, ale także i pragnienie zaszczytów, popularności, urzędów, pragnienie bycia uznanym przez kogoś innego, że jest się pobożnym. I właśnie takie pragnienie wypływające z serca było charakterystyczne dla faryzeuszy. Oni tego pragnęli, tego pożądali. A przecież ktoś kto pragnie takich rzeczy to wszystko wskazuje, że on posiada zły stan serca, a Bóg nie miłuje się w kimś, kto ma zły stan serca. Można powiedzieć, że faryzeusze poprzestając na przestrzeganiu przykazań prawa mojżeszowego na takim poziomie zewnętrznym, przestrzegali literę prawa, zapominając o duchu prawa. Można powiedzieć inaczej, że oni starali się przestrzegać zewnętrznej sprawiedliwości, a zapomnieli o uczynkach dobroczynności, o uczynkach miłosierdzia. Jezus to zganił i powiedział im, że przeczacie komara, a połykacie wielbłąda. Zwracacie uwagę, przywiązujecie niezwykłą pilność do malutkich rzeczy, aby nie czynić jakiś malutkich rzeczy, ale równocześnie zapominacie o wielkich rzeczach, które powinniście czynić. Te malutkie rzeczy, to dobrze, że ich nie czynicie, ale powinniście również nie zapominać o tych rzeczach wielkich, ważnych, o miłosierdziu, o dobroczynności. Jezus zarzucił także faryzeuszom to, że zasiadali w synagogach na pierwszych miejscach, że odbierali pozdrowienia na placach, w miejscach publicznych. To właśnie pokazywało ich zachłanność i chciwość. Wskazywało także na samolubstwo. Pragnienie bycia kimś, taka ambicja doprowadzała ich do próżności, doprowadzała ich do pychy. A ktoś, kto stawał się pyszny, upadał przed Bogiem. I to bez względu jak wielki mógł się wydawać między ludźmi. Jak wspaniałe szaty on nosił, jak wspaniały dom posiadał, jaki wspaniały urząd on zajmował. W oczach Boga jako grzesznik pyszny upadał. Dlatego nasz Pan Jezus Chrystus w Ewangelii Mateusza w 23 rozdziale w wersecie 27 powiedział: "Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa." Właśnie takimi byli faryzeusze. Zewnątrz czyści z wieloma tytułami i urzędami religijnymi, ale wewnątrz byli zepsuci, wewnątrz byli nieczyści. Brakowało im prawdziwej pobożności, brakowało im prawdziwej świętości. Ich pobożność zatrzymała się jedynie na etapie zewnętrznych form ceremonii religijnych. Spróbujmy się teraz zastanowić, czy w naszych czasach współczesnych można być takim faryzeuszem. Oczywiście nie sposób jest kogoś innego osądzać, bo nikt z nas nie jest w stanie czytać czyś uczuć, myśli, intencji. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, dlaczego ktoś w danych okolicznościach się tak zachował, albo dlaczego ktoś powiedział takie słowa, a nie inne. Nie potrafimy tego w pełni zrozumieć. To co my widzimy to są słowa i uczyni, ale nikt z nas nie jest doskonały. List apostoła Pawła do Rzymian trzeci rozdział werset 10 mówi: "Nie ma sprawiedliwego ani jednego". I właśnie nikt z nas nie jest w stanie mówić doskonałych słów i nigdy z nas nie jest doskonałych uczynków praktykować. I właśnie jest z tego powodu, że jesteśmy świadomi własnej niedoskonałości. Jesteśmy świadomi swojej własnej grzeszności, że widzimy brak możliwości osiągnięcia pełnego pojednania z Bogiem. To właśnie dlatego niektórzy z nas rozpoczęli poszukiwania drogi prowadzącej do pojednania z Bogiem. I okazało się, że jest taka droga i jest nią Jezus Chrystus. I w Ewangelii Jana w 14 rozdziale w wersecie szóstym możemy przeczytać: Ja jestem drogą i prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie. I my staramy się podejść, przybliżyć do Boga przez Jezusa Chrystusa. To jest ta droga prowadząca do życia. Okazuje się jednak, że tak jak w czasach faryzeuszy, tak samo i teraz w czasach chrześcijan. Z różnych powodów ludzie przychodzą do sfery wiary i tylko nieliczni. Nieliczni są prawdziwymi chrześcijanami, którzy przybliżają się do Boga z wdzięczności za dobro, jakie otrzymali z rąk jego, z miłości dla Boga, z oceny jego wspaniałego planu zbawienia. rodzaju ludzkiego z oceny wspaniałego planu boskiego, którego centrum jest ofiara złożona na krzyżu przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. Ludzie do sfery wiary z różnych powodów przychodzą. Niektórzy z powodów grzesznych, inni samolubnych, jeszcze inni błędnych lub światowych. Ci, którzy starają się z powódki własnego serca przybliżyć do Boga, tacy czynią rzeczywistą reformę i tacy będą czynić rzeczywisty postęp, prawdziwy postęp. Jednak ci, którzy zatrzymają swoją pobożność, swoją religijność tylko na poziomie zewnętrznych religijnych ceremonii, będą jak faryzeusze. I między faryzeuszami byli tacy, którzy byli nazywani uczonymi w piśmie. Byli znawcami wielu zagadnień biblijnych, mogli wykładać religię na uczelniach religijnych, posiadać tytuły teologów. To jednak nic nie zmieniało faktu, że w stosunku do Boga wciąż bili nieczyści. Dlaczego? Bo nie oczyszczali swojego wnętrza, nie oczyszczali swoich intencji, swoich uczuć, swojego serca i swoich myśli. Kończąc, szanowni państwo, chciałem zwrócić uwagę na chyba najważniejszy fragment odnoszący się do faryzeuszy i prawa Bożego. Znajduje się on w Ewangelii Mateusza 22 rozdziale, a są to wersety od 35 do 40. Przeczytam. Ewangelia Mateusza 22 rozdział wersety od 35 do 40. A jeden z nich, uczony w prawie zapytał go, wystawiając go na próbę: "Nauczycielu, które przykazanie w prawie jest największe?" [odchrząknięcie] Trudne pytanie. Tyle tych przykazań, ponad 600. Które z nich jest największe, najważniejsze? A on mu odpowiedział: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe prawo i proroczy. Jezus w ten sposób wskazał na sprawiedliwość bożą, która jest gruntem, podstawą tronu jego świętego. Pobożność, którą mamy rozwijać, to właśnie jest obowiązkowa miłość do Boga. Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Całym swoim jestestwem będziesz miłować Boga z wdzięczności za dobro, jakie on dla ciebie uczynił. A drugie, a drugie przykazanie, na które Jezus wskazał, to miłość braterska. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe prawo i proroczy. I ci, którzy tak czynią, rozwijają pobożność i miłość braterską. Rozwijają się w prawości i sprawiedliwości. A to jest fundament, podstawa rozwoju naszego. Ale Jezus powiedział jeszcze dwie inne rzeczy już bardzo króciutko. Ewangelia Łukasza 11 rozdział wiersz 52. Biada wam uczonym w prawie, bo wzięliście klucze poznania, samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli. No właśnie. Faryzeusze to wszystko wiedzieli. Sami tego nie czynili. A ludzie, którzy byli pod ich wpływem, słuchali ich nałów i patrzyli na nich. I widząc, że oni nie praktykują tego, o czym mówią, też nie praktykowali tego, bo nauczyciele nie praktykowali. Efekcie nauczyciele nie wchodzili, uczniowie też nie weszli. Zmarnowany czas w ten sposób był, bo gdy się uczymy, musimy to praktykować. I ostatni werset. Ewangelia Mateusza 23 rozdział, wersety od pierwszego do trzeciego. Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze, na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą. Lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Więc gdy mamy takich faryzeuszy, to wykorzystajmy ich wiedzę. Uczmy się, ale nie naśladujmy ich uczynków. Chcemy wejść do zbawienia. Jeżeli ci nauczyciele, którzy są faryzeuszami, którzy pozostają tylko na zewnętrznej formie religijności, na jakiś ceremoniach, wspaniałych szatach, wspaniałych urzędach, obnoszą się z ty wszystkim, ale tak naprawdę nie praktykują prawdziwej pobożności, to my praktykujmy, rozwijajmy pobożność. A to musimy rozpocząć od naszego wnętrza, od naszego serca. I do tego zachęcam. Zachęcam, abyśmy nie byli faryzeuszami. Zachęcam, byśmy sami siebie rozsądzali, abyśmy się sami nad sobą pochylili, abyśmy się zastanowili i zegzaminowali sami siebie i abyśmy strzegli, abyśmy strzegli serc swoich, bo z nich żywot pochodzi. Życzę wam szanowni państwo, abyśmy rozwijali się w prawdziwej pobeżności, abyśmy rozwijali się w prawdziwej świętości, a w ten sposób rozwijali nasze charaktery na wzór i podobieństwo Chrystusowe. A w ten sposób czyniąc na pewno bezczynnymi nie będziemy znalezieni. Tego wam życzę. Szanowni państwo, pytania. Czy mógłbym zobaczyć pierwsze pytanie, bo tak nie do końca je widzę. Pan Andrzej zadaje pytanie. Zastanawia mnie skąd bierzecie interpretację Biblii i dlaczego uważacie, że ta interpretacja, którą podajecie w wykładach jest właściwa. Jesteśmy studentami biblijnymi. Rozważamy Pismo Święte, staramy się zharmonizować wszystkie wersety Pisma Świętego, opierając się na różnych tłumaczeniach. Sięgamy do oryginałów greckich i oryginałów hebrajskich. Mamy taką zasadę, którą podzielę się z Panem. mianowicie taka zasada, która twierdzi, że każda nauka, ażeby być prawdziwą, musi być zgodna sama z sobą, musi być zgodna z każdym wersetem Pisma Świętego, musi być zgodna z każdą doktryną Pisma Świętego, musi być zgodna z charakterem Bożym, z okupem Chrystusa, z faktami i z celami boskiego planu. I egzaminujemy każdą naukę według tych siedmiu zasad. I gdy widzimy zgodność danej nauki, danego poglądu z wszystkimi wersetami Pisma Świętego, to widzimy, że jest ona zgodna, prawdziwa. Ale jeżeli dany pogląd jest sprzeczny, wchodzi w kolizji z jakimiś wersetami Pisma Świętego albo z okupem złożonym przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, to w tym momencie ten pogląd odrzucamy. Staramy się cały czas uczyć. Studenci się uczą. Nie twierdzą, że wszystko rozumieją. Wszystko rozumieją. My po częście rozumiemy. Staramy się uczyć. Myślę, że każdy pokorny uczeń od każdego czegoś się nauczył i pokorni uczniowie się uczą. Czy mógłbym następne pytanie zobaczyć? Nie mogę zobaczyć. Pytanie od pani Małgarzaty, ale nie widzę go. Czy można byłoby przesunąć w dół? Pytanie od pani Małgorzaty. Co jest najważniejsze, co powinniśmy wynieść z Biblii? Czym jest różn Czy jest różnica w tym, co wiemy i rozumiemy i gdzie się rozwijamy? Czy raczej nasz charakter, na którym powinniśmy pracować, powinniśmy stawiać na pierwszym miejscu? Co jest najważniejsze? Co powinniśmy wynieść z Biblii? Czym jest różnica? Czy jest różnica w tym, co wiemy, co rozumiemy? Pani Małgorzato, myślę, że każdy z nas jest na innym etapie rozwoju i w różnym momencie naszego życia różne rzeczy potrzebujemy. W pewnym momencie rozwoju potrzebujemy doktryny i wtedy poznajemy nauki głębokie doktrynę. W innym okresie musimy rozwinąć nasz charakter. Na przykład uświadomić sobie jakieś wady głęboko w nas tkwiące. odziedziczone lub nabyte, ale one są głęboko w nas tkwiące. Musimy sobie uświadomić je, aby rozpocząć pracę nad sobą, by stłumić te wady, a następnie zastąpić je przeciwstawnymi zaletami charakteru. Iy ten proces rozwoju charakteru się rozpoczął, my w danym momencie potrzebujemy na przykład jakichś doświadczeń, bo często w ciężkich doświadczeniach my sobie uświadamiamy swoje własne braki i ciężkie doświadczenia są przyspieszaczem naszego rozwoju. Więc w różnym momencie naszego życia chrześcijańskiego różne rzeczy potrzebujemy. Ale ktoś kiedyś powiedział: "Wszystko co przed ale jest nieważne, a po ale to co następuje jest najważniejsze." Ale żeby rozpocząć w ogóle proces rozwoju chrześcijańskiego, trzeba rozpocząć od zrozumienia kim był Jezus Chrystus, kim On jest, dlaczego przyszedł na ziemię i dlaczego umarł na krzyżu. Gdy to zrozumiemy i przyjmiemy Jezusa za swojego zbawiciela, dopiero od tego momentu możemy stać się chrześcijanami, jego uczniami, uczącymi się od mistrza. Tak więc trzeba się uczyć z ksiąg. Wiara, nadzieja i miłość. Te trzy rzeczy, lecz z nich największa jest miłość. A więc gdy będziemy rozwijać nasz charakter, to w procesie rozwijania naszego charakteru, gdy będziemy tłumić wady, zastępować je przeciwstawnymi zaletami, to następnym etapem będzie ich rozwijanie, aż one się wszystkie w naszym charakteru zrównoważą, skrystalizują, aby mogły być wypróbowane. A koroną jest miłość, najwyższa, najwspanialsza łaska. I do tego dążymy. I pamiętamy werset listu Apostoła do Żydów, 11 rozdział werset szósty mówiący, że bez wiary nie można podobać się Bogu. A więc jeżeli to wiemy, to wiemy, że rozwój charakteru to jedna rzecz niezbędna, ale bez wiary nie można podobać się Bogu, a wiara jest mu słowem oceny i sercem z polegania. A więc musimy przyswajać nauki do naszego umysłu, analizować je, rozważać, oceniać czy są prawdziwe, czy fałszywe i te, które uznamy za prawdziwe, zgodne z całym Pismem Świętym, przyswajać sobie i na nim budować swą ufność, na Bogu, na Jezusie Chrystusie ufać im, bo oni prawdę mówią i nigdy nie zawiodą. I to jest wiara. Kolejne pytanie. Pytanie z YouTubea. Słysza. Słyszałem też, że w oryginale Jezus mówi, aby słuchać Mojżesza, a nie faryzeuszy, którzy zasiedli w krześle mojżeszowym. Czy to prawda? Faktycznie jest taki werset. W tej chwili nie jestem w stanie sobie przypomnieć, który to jest werset, ale faktycznie jest taki werset. Myślę, że na to pytanie będę mógł, jeżeli będzie podany adres emailowy, wysłać odpowiedź dokładną. Znajdę ten werset, przytoczę go i wtedy będzie można go skomentować. Czy mamy jeszcze jakieś inne pytania? Chciałbym, chciałabym zapytać o szabat, bo osobiście odpoczywam święty dzień szabatu. Uważam, że Jezus walczył z ustną Torą, a nie 10 przykazaniami z Księgi Wyjścia 20 rozdział. Co pan na to? Jeżeli pani odpoczywa w szabat to pani decyzja. Pismo osobom będącym pod zakonem mojżeszowym nakazywało to, że dzień siódmy mieli święcić. Chrześcijanie patrząc na antytypiczne znaczenie szabatu odpoczywają każdego dnia. Mają szabat przez cały dzień. Jest taki odpoczynek w Jezusie Chrystusie. Czyli mamy pokój z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa, która daje nam usprawiedliwienie z wiary i z tego wypływa pokój z Bogiem. Ale równocześnie, jeżeli poznajemy zasady pańskie, jeżeli poznajemy przykazania Boże i staramy się coraz bardziej postępować w zgodzie z tymi przykazaniami, to im bardziej dochodzimy do jedności, do harmonii z wolą Boga, tym więcej pokoju Bożego jest w nas. I gdy taki pokój jest w naszym sercu i umyśle, to wówczas jest odpoczynek. Możemy odpoczywać i to nawet w sytuacji, gdy wokół nas wszędzie jest zamieszanie. Są jakieś zaburzenia społeczne, kryzysy ekonomiczne, pandemie. My odpoczywamy w Panu. Mamy szabat, spoczynek. I to jest właśnie ten szabat chrześcijanina. I on trwa przez całe życie, przez cały czas. I można powiedzieć nawet, im bardziej będziemy w harmonii z Bogiem przez Jezusa Chrystusa, tym więcej tego pokoju w naszym sercu i umyśle będzie. Odpoczywajmy. Pan Czy mamy jeszcze jakieś pytania? Tutaj nie mam na razie żadnych więcej pytań podanych. Szanowni państwo, ja jeszcze przeanalizuję dokładnie to, co jest napisane. Jeżeli będą jakieś pytania z adresami emailowymi, będę starał się na nie odpowiedzieć. Jeżeli zobaczę propozycje tematów związanych z tematyką żydowsko-izraelską, wówczas będę starał się przygotować takie tematy, opracować, żeby to było korzyścią dla odbiorców. Chciałem zaprosić wszystkich słuchaczy na następne spotkanie, które będzie na naszym portalu Ubierz Bogu. Odbędzie się ono 25 lipca. Mój przyjaciel Paweł Piętka będzie mówić wykład. yyy przedstawi temat: "Dlaczego kochający Bóg dozwala na klęski?" Myślę, że temat jest bardzo interesujący, bo żyjemy w okresie pandemii, yyy, zaburzenia ekonomiczne, kryzys głęboki, widzimy zaburzenia społeczne. Widzimy, że w różnych miejscach występują trzęsienia ziemi, wichury, tornada. To wszystko pustoszy ziemię, dotyka ludzi bardzo mocno. Ludzie zadają sobie pytanie, dlaczego Bóg na to wszystko dozwala? Przecież Bóg jest miłością, Bóg jest dobry, a tyle cierpienia dotyka rodzaj ludzki. A więc to pytanie, dlaczego kochający Bóg dozwala na klęski? To będzie pytanie, które będzie można rozważyć z moim przyjacielem Pawłem Piętką 25 lipca. Serdecznie zapraszam, aby zapisywać się na tą wideokonferencję, aby wziąć w nią w niej udział. Chciałem także zaprosić do korzystania z bezpłatnej prenumeratury tomu wykładów Pisma Świętego. Boski plan wieków. To klucz do Biblii. [odchrząknięcie] Biblia ma 66 ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Ktoś może je czytać wielokrotnie i tak naprawdę nie być w stanie zrozumieć. sedna sprawy. Ta książka Boski Pan wieków jest kluczem do zrozumienia Biblii. Ona pozwala z harmonizować te wszystkie księgi w jedną całość. Pozwala zrozumieć kim był Jezus Chrystus. Pozwala zrozumieć dlaczego on umarł na krzyżu. Pozwala także zrozumieć jakie jest nasze miejsce w boskim planie, jaki jest nasz cel. I gdy ten cel znajdziemy, to tą drogą by iść. Dlatego zachęcam do zamawiania bezpłatnego egzemplarzu książki Boski Pan Wieków i czytania tej dobrej lektury. Na tym będę kończył. Dziękuję za poświęcony czas i życzę wszystkim odbiorcom wielu błogosławieństw Bożych, abyśmy rozwijali się każdego dnia i każdej nocy i coraz bardziej przypominali naszego mistrza, naszego Pana Jezusa Chrystusa. Niech dobry Bóg was wszystkich ma w swojej opiece. Dziękuję. Yeah.
