Z tematem nieśmiertelności człowieka, o której będziemy mówić na najbliższym webinarium, wiąże się także kwestia wieczności Bożej kary dla grzeszników. Twierdzi się, że człowiek został uczyniony nieśmiertelnym – przynajmniej jeśli chodzi o jego duszę – i jako taki czeka go albo nieśmiertelne życie przy Bogu, albo nieśmiertelna egzystencja w piekle, czyli miejscu tortur.
Wielokrotnie wypowiadaliśmy się na ten temat, polemizując z taką nauką i wyjaśniając argumenty podawane w jej obronie. Dziś chcielibyśmy omówić dwa z nich – może nieco rzadziej podawane, ale wciąż znajdujące swoich zwolenników.
Czy z wieczności Boga wynika wieczna kara?
Argument pierwszy opiera się na oczywistej dla każdego wierzącego idei wieczności Boga. Tradycjonaliści (tak w polemice nazywa się obrońców piekła) twierdzą, że skoro Bóg jest wieczny – nie ma początku ani końca – to kara za grzech również musi trwać wiecznie.
Musimy przyznać, że takie twierdzenie ma – łagodnie mówiąc – poważne braki logiczne. Z faktu, że Bóg istnieje wiecznie, w żadnej mierze nie wynika, że kara za grzech musi trwać bez końca. Wniosek ten jest bardzo luźno związany z przesłanką, by nie powiedzieć więcej. Bez naginania praw logiki możemy na przykład wyobrazić sobie sytuację, w której grzesznik żyjący w piekle zaczyna w pewnym momencie żałować za grzechy, a Bóg mu przebacza. W takim przypadku kara nie trwałaby oczywiście wiecznie.
Dla zwolenników nauki o wiecznym cierpieniu niezbawionych sytuacja jest jednak jeszcze gorsza. Nie zauważają, że wieczność kary uznają także ci, którzy wierzą, że karą dla grzesznika jest pozbawienie go egzystencji! Według nich bowiem pozbawienie egzystencji ludzi sprzeciwiających się Bogu będzie trwało… wiecznie.
Różnica między tymi poglądami dotyczy natury kary, a nie czasu jej trwania. Jedni twierdzą, że wiecznie będzie trwało męczenie grzeszników, drudzy – że wiecznie będzie trwała ich śmierć.
Nawet gdyby więc przyjąć, że w rozumowaniu tradycjonalistów istnieje związek między przesłanką „Bóg istnieje wiecznie” a wnioskiem „zatem kara za grzech musi trwać wiecznie”, nie ma to zupełnie żadnego znaczenia dla dowodzenia, że niezbawieni muszą być karani wiecznymi, świadomymi mękami. Ich kara może bowiem polegać na równie „wiecznym” zniszczeniu.
Czy Bóg istnieje poza czasem?
Drugi argument, pokrewny poprzedniemu, opiera się na idei „pozaczasowości” Boga. Twierdzi się, że dla Boga nie istnieje przeszłość, teraźniejszość ani przyszłość – wszystko dzieje się dla Niego „teraz”. Każdy popełniony grzech trwa więc cały czas i nigdy się nie kończy, dlatego karanie również musi trwać bez przerwy.
Przede wszystkim jednak sama idea „pozaczasowości” Boga jest mocno kontrowersyjna i – naszym zdaniem – nie da się jej obronić w świetle Biblii. Czytamy w niej zawsze o Bogu, który działa i żyje w czasie. Innymi słowy, podejmuje konkretne decyzje i realizuje je w określonym momencie. Jeśli zaś podejmuje decyzje, to zachodzą w Nim zmiany, a każda zmiana wiąże się z czasem, bo czas mierzy następstwo zdarzeń.
Oczywiście zgadzamy się, że dla Boga czas płynie inaczej niż dla nas i że zna On przyszłość. Według Biblii nie wynika to jednak z Jego „pozaczasowości”, lecz ze zdolności przewidywania rzeczy przyszłych. Pismo Święte określa to greckim terminem prognosis (dosł. „wiedza uprzednia” – zob. 1 Piotra 1:20).
Nawet gdybyśmy jednak uznali, że Bóg jest „pozaczasowy”, również w tym przypadku z przesłanek tradycjonalistów nie wynika, że grzesznicy muszą ponosić wieczne męczarnie. Co najwyżej – jak w poprzednim argumencie – mielibyśmy do czynienia z ideą wiecznego trwania kary, nie zaś z jej naturą. Wieczna śmierć jest bowiem tak samo karą wieczną jak domniemane wieczne cierpienie w piekle.
Karą za grzech jest śmierć
Całe dowodzenie tradycjonalistów jest po prostu kolejną próbą zaciemnienia prostej i oczywistej prawdy biblijnej:
„Karą za grzech jest śmierć…”
(Rzym. 6:23)

