„Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie”
(Fil. 4:6-7, BW)
Podobno gdy Chińczycy chcą komuś źle życzyć, mówią: „Obyś żył w ciekawych czasach”. Ktoś mógłby się zdziwić, bo przecież czasy „ciekawe” są po prostu… ciekawe. Problem polega jednak na tym, że w takim okresie zwykle dzieje się wiele rzeczy – może i ciekawych, ale w dużej mierze przede wszystkim złych.
Globalna wioska
Dawniej, nawet jeśli takie nieszczęście dotykało naszą rodzinę, wioskę czy nawet miasto, zwykle byliśmy odcięci od informacji o tym, jak wygląda sytuacja w innych rejonach świata. Dziś wystarczy włączyć komputer lub smartfon, by w jednej chwili stać się uczestnikami wydarzeń w najodleglejszych zakątkach globu. Szacuje się, że przeciętny człowiek słucha lub czyta dziennie około 100 tysięcy słów. To mniej więcej tak, jakby ktoś mówił do nas bez przerwy przez 12 godzin.
Każdy z nas zdaje sobie też sprawę, że ogromna większość serwowanych nam wiadomości ma zdecydowanie negatywny wydźwięk. Media, by przetrwać na rynku, ścigają się o „kliknięcia”, a niewiele rzeczy pomaga w tym lepiej niż informacja budząca sensację, a nierzadko po prostu straszna. Morderstwa, zamachy stanu, wojny, kataklizmy – to „klika się” najlepiej. Nasz świat stał się „globalną wioską” i nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ta wioska po prostu oszalała.
Czasy, które przewidział Jezus
Po tych kilku uwagach chyba każdy zgodzi się, że jesteśmy pokoleniem, które żyje w „ciekawych czasach”, a myśl o przyszłości napawa przeciętnego człowieka po prostu strachem. Pan Jezus przewidział to wszystko i w jednej z rozmów z uczniami zapowiedział te czasy jako takie, w których
„ludzie omdlewać będą z trwogi w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios poruszą się”
(Łuk. 21:26, BW)
Co jednak ciekawe, swoim naśladowcom nie zalecił niepokoju, lecz powiedział:
„A gdy się to zacznie dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze”
(Łuk. 21:28)
Czy można zachować wewnętrzny pokój w trudnych czasach?
Tak – przykład chrześcijan żyjących w pierwszych wiekach dowodzi, że taka postawa była możliwa. Jednym z największych powodów do zdumienia dla mieszkańców pogańskiego imperium Rzymu była reakcja chrześcijan na prześladowania, w tym te najsurowsze – za czasów Nerona. Chyba każdy słyszał o wierzących w Chrystusa, którzy ginęli na arenach podczas igrzysk, rozrywani przez dzikie zwierzęta czy paleni jako żywe pochodnie. Niejeden wie też, jak mężnie i nierzadko z nadnaturalnym spokojem patrzyli śmierci w oczy.
Pokój Boży i nadzieja Królestwa
To był właśnie ten pokój Boży, o którym pisał apostoł Paweł w słowach otwierających ten tekst. Taki pokój Bóg zapewnia swoim dzieciom. Nie wynika on z ich własnej mocy czy silnej psychiki – to Bóg w ciężkich i trudnych chwilach potrafi umocnić wierzących swoim Duchem.
Ten pokój wynika też z nadziei, która wkrótce się spełni. Jest nią Boże Królestwo na Ziemi, o które większość z nas modli się słowami Pana Jezusa: „Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na Ziemi” (Mat. 6:10, BW). Ta nadzieja sprawia, że choć przytrafiają się nam nieszczęścia i choć żyjemy „w ciekawych czasach”, w których świat zdaje się płonąć, wiemy, że już za chwilę, już niedługo, przyjdzie to, co jest spełnieniem naszych marzeń.

