Czy można być chrześcijaninem tylko z nazwy? A może prawdziwe chrześcijaństwo to coś więcej niż słowa i deklaracje?
„Tak wasze światło niech świeci przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.”
(Mat. 5:16)
Chrześcijanie w sporach politycznych
W ostatnich czasach w przestrzeni publicznej i w mediach społecznościowych pojawia się wiele wypowiedzi potępiających chrześcijaństwo. Ma to związek ze sporami politycznymi, w których ludzie podający się za chrześcijan dopuszczają się zarazem czynów moralnie nagannych. Problem w tym, że w sporach politycznych stają po stronie rozwiązań ewidentnie sprzecznych z nauką Słowa Bożego. Ich przeciwnicy uogólniają swoją krytykę, sugerując, że to obłuda – i wrzucają wszystkich chrześcijan do jednego worka.
My jednak trzymamy się z dala od politycznych sporów. Na sercu leży nam przestrzeganie biblijnych zasad moralności. Każdy, kto utożsamia się z prawdziwym chrześcijaństwem, a nie tylko o nim mówi, powinien trzeźwo zastanowić się, jak jest w jego przypadku.
Słabości, pokuta i odpuszczenie grzechów
Nikt z nas nie jest doskonały. Każdy ma swoje słabości, które ujawniają się w różnych sytuacjach życiowych. Czy to znaczy, że nie możemy nazywać się chrześcijanami? Oczywiście, że nie!
Chrześcijaństwo to nie doskonałość, lecz dążenie do niej. Wiąże się z pokutą, żalem za grzechy oraz podejmowaniem wysiłków, by zadośćuczynić za błędy.
Wiele wersetów biblijnych mówi o tym, jak wyznawać grzechy i otrzymać ich odpuszczenie – choćby 1 Jana 1:8,9:
„Jeżeli mówimy, że nie mamy grzechu, to sami siebie zwodzimy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, to On jest tak wierny i sprawiedliwy, że odpuści nam grzeszy i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.”
Świadectwo życia i postępowania
Dlatego tak ważne jest, by realizować apel z Ewangelii Mateusza 5:16 – codziennie starać się swoim życiem i postępowaniem świadczyć o naszym związku z Chrystusem, abyśmy byli chrześcijanami naprawdę, a nie tylko z imienia.

